wtorek, 17 marca 2015

Rozdział VII

-Blaise? Nie wierzę ci – odpowiedziała mu i wyrwała rękę z jego uścisku. Weszła do Sali, a po niej wszedł Nott. Wszyscy spojrzeli się na nich tak jakby byli parą. „Ja i Nott? Nigdy!” pomyślała Hermiona i chciała zająć swoje miejsce, gdy zauważyła, że zajął je Seamus. Harry uśmiechnął się do niej przepraszająco, a ona odwzajemniła uśmiech. Przyglądnęła się całej klasie, żeby znaleźć wolne miejsce. Tylko jedne o miejsce było wolne. Dokładniej, pomiędzy Blaise’em a Malfoyem.
-No nie – szepnęła i ruszyła w stronę wolnego miejsca. Blaise uśmiechnął się do niej i położył swoją torbę na podłodze. Draco prychnął na widok siadającej obok niego Gryfonki i odwrócił głowę.
-Cześć – powiedział Blaise.
-Cześć. Słuchaj, mam do ciebie pytanie – odpowiedziała mu Hermiona i spojrzała na niego.
-Pytaj o co chcesz – uśmiechnął się do niej i spojrzał się na nią.
-No bo… Hm… Nie wiem jak to powiedzieć… Czy to ty umówiłeś się z Luną? – w pewnym momencie Blaise zrobił się czerwony na twarzy, a Hermiona zauważyła, że jest trochę zmieszany.
-No… tak. Przez cały czas wydawała mi się taka dziwna. Dwa tygodnie temu siedziałem obok niej w bibliotece i zacząłem z nią rozmawiać. Wydaje się naprawdę fajna. Spodobała mi się, ale nie chcę tego nikomu mówić. Zaraz… Skąd ty to wiesz? – spytał się jej zdziwiony tym, że dziewczyna to wie.
-Nott mnie zatrzymał przed klasą i mi to powiedział – odpowiedziała mu. – Jeśli już o nim mówimy. To jest nawet przystojny.
-On? Może i tak, ale ja jestem przystojniejszy, prawda? – uśmiechnął się do niej cwaniacko.
-Oczywiście. Myślisz, że myślę inaczej? – zaśmiała się. Gdy zadzwonił dzwonek, Hermiona wyszła z Zabinim i Malfoyem. Gryfoni spojrzeli na nią spode łba, ale się tym nie przejmowała.
-To jak Granger. Chcesz się umówić z Theodorem? – spytał się ironicznie Malfoy. Dziewczyna spojrzała się na niego.
-Nie. Po czym wnioskujesz, że chcę się z nim umówić? – prychnęła i przyspieszyła tempo. Hermiona rozmyślała nad tym jak jeden człowiek może tak irytować.
„To jest nawet przystojny” po tym. Uwierz mi, nie mam aż tak złego słuchu, żeby nie słyszeć tego co mówicie na lekcji – powiedział Malfoy i uśmiechnął się do niej typowo ślizgońskim uśmiechem – w porównaniu do mnie, Nott wygląda jak skrzat domowy.
-Chciałbyś. Przepraszam, ale muszę iść na zaklęcia – odpowiedziała mu przesłodzonym głosikiem i ruszyła w stronę Sali zaklęć.
-Hej, księżniczko! Zaczekaj! – krzyknął Draco, a uczniowie, którzy szli blisko niego spojrzeli się na niego z niedowierzaniem. Hermiona odwróciła się w stronę Malfoya.
-Czego chcesz? – spytała wyraźnie znudzona tą całą konwersacją. „Księżniczko? Czego on ode mnie chce, że nie dodał tutaj słowa szlamo?” zastanawiała się.
-Chodzimy razem na zaklęcia, więc pomyślałem, że możemy iść w dwójkę do sali – widząc jak się na niego spojrzała dodał, że do sali zaklęć, w której ma się odbyć lekcja z Flitwickiem.
-Nie mam wyboru? Muszę iść z tobą? – spytała zrezygnowana.
-Nie, nie masz wyboru. Musisz iść ze mną – spojrzał jej w oczy. Były takie ciepłe i piękne. Nie jak u innych dziewczyn. Patrzyli się tak kilka chwil, a ich kontakt wzrokowy przerwał Diabeł.
-Co to za romanse? A ja o niczym nie wiem? Wiecie co! Jak mogliście mi nie powiedzieć?! – Blaise udawał oburzonego, ale jakoś nie wychodziło mu to.
-Nie opowiadaj głupot Zabini. Ja i Granger? Prędzej umówisz się z Pomyluną niż ja umówię się z nią – zaśmiał się, a Diabłowi uśmiech zniknął z twarzy. Hermiona domyśliła się, że nie powiedział Malfoyowi o tym, że się umówił z Krukonką. – Co taki cichy się zrobiłeś? Nie mów mi, że  umówiłeś się z Lovegood.
-W takim razie umów się z Hermioną. Tak, spytałem się Luny czy pójdzie ze mną na randkę. Nie musze ci wszystkiego mówić – powiedział Blaise i mrugnął jednym okiem do Granger. Malfoy nie mówił już nic podczas drogi na zaklęcia. Diabeł i Hermiona rozmawiali o Lunię.
-Nie bój się. Luna nie gryzie. Jest inteligentna i miła. Nie bez powodu Tiara przydzieliła ją do Ravenclawu. Bylibyście wspaniałą parą – nawijała Hermiona do chłopaka.
Wcale się nie boję! Ale sama rozumiesz, Luna jest trochę specyficzną osobą, nie uważasz? – w jego głosie można było wyczuć lekkie zakłopotanie.
-To fakt, jest trochę specyficzna. Ale właśnie dlatego jest wyjątkowa.
-Tak, to prawda. Słuchaj, bo nie umówiłem się z nią tak dokładnie. Spytałem się tylko czy pójdzie za mną na randkę. Co mam jej powiedzieć jak do niej podejdę? – spytał zdenerwowany Blaise.
-Nie wiem. Podejdziesz i samo wszystko się ułoży. Jeśli mi nie wierzysz to spytaj się swojego kumpla. Każdy uważa, że jest łamaczem serc, więc się go poradź. Ja poczekam – uśmiechnęła się do niego troskliwie. – Będę czekać przed salą.
-Dobra, za chwilę przyjdę. Trzymaj kciuki – powiedział i ruszył w stronę Luny. Hermiona poszła pod salę i zauważyła, że Harry patrzy na nią jakimś innym wzrokiem niż zwykle. Jego oczy wydawały się smutne. Chciała do niego podejść, gdy drogę zagrodził jej Draco.
-Czego chcesz, Malfoy? – spytała Gryfonka, próbując go wyminąć.
-Niczego. Chciałem się tylko zapytać gdzie jest Blaise i czy to prawda, że umówił się z Pomyluną – powiedział Draco. Gdy zauważył, że Hermiona patrzy nie na niego, tylko na Pottera, złapał ją za podbródek i zmusił ją do spojrzenia mu w oczy. Nie lubił gdy ktoś go ignorował. Granger spojrzała mu głęboko w jego niebiesko – szare tęczówki.
-Nie ignoruj mnie – podniósł głos, a dziewczyna uśmiechnęła się do niego. – Dlaczego się uśmiechasz?
-Nie musisz być zawsze w centrum uwagi. To, że na ciebie nie patrzę to nie znaczy, że cię nie słucham – odpowiedziała mu. Jej głos był spokojny i dla niego taki piękny. – Jeśli chcesz już wiedzieć to Blaise umówił się z Luną i właśnie poszedł ustalić z nią gdzie się spotkają.
-Jak to możliwe, że chciał się z nią umówić z dnia na dzień? Wytłumaczysz mi to? – spytał Draco Hermiony. Nie rozumiał własnego przyjaciela, a ta mała szlama go rozumiała? Według niego, coś było nie tak.
-Blaise umówił się z Luną, bo mu się podoba. Rozumiesz, czy mam ci to przeliterować? – powiedziała jadowicie Gryfonka, co w ogóle do niej nie pasowało.
-Dobra, dzięki. Idź już lepiej do Pottera, bo patrzy się na mnie jakby chciał mnie zabić. Cześć -  po ostatnim słowie pocałował ją w policzek, a dziewczyna nie zorientowała się co się przed chwilą stało. Popatrzyła na Ślizgona. On uśmiechnął się tylko i mrugnął okiem. Odwzajemniła uśmiech. „To on potrafi być miły?” pomyślała Hermiona i podeszła do Harry’ego, który był nienaturalnie blady.
-Harry, coś się stało? – spytała z troską. – Źle się czujesz? Może pójdziemy do pani Pomfrey?
-On cię pocałował w policzek. Dlaczego cię pocałował w policzek? – powiedział głosem pełnym wyrzutu.
-Nie wiem, naprawdę. Przysięgam ci, że nie mam pojęcia dlaczego – odpowiedziała zupełnie szczerze, ale wiedziała, że jej przyjaciel nie wierzy. Weszli do Sali. Hermiona chciała usiąść na swoim miejscu, ale było one zajęte. Złoty chłopiec nie spojrzał na nią w ogóle, a Dean popatrzył na nią z lekką odrazą. Zdziwiła się i usiadła obok Notta.
*
-Dziwne. Może mu się podobasz – powiedziała Ginny, której Hermiona opowiedziała dzisiejszą sytuację z Malfoyem. Nie obyło się oczywiście bez uśmieszków młodej Weasley.
-Żartujesz? Z resztą nie ważne. Wiesz, że Blaise umówił się z Luną? – starsza Gryfonka zmieniła temat, który także wciągnął jej przyjaciółkę.
-Naprawdę? Niemożliwe! On i Luna! Może niezła para z nich będzie.
-Pewnie tak. Słuchaj, porozmawiasz z Harrym? Od TEJ sytuacji nie chce ze mną rozmawiać. – spytała Hermiona z nadzieją.
-Mhm, no jasne. Postaram się go jakoś oswoić z tą wiadomością – odpowiedziała jej Ginny z uśmiechem.
-Z jaką wiadomością? – Hermiona i bez odpowiedzi na to pytanie znała odpowiedź. Jej przyjaciółcę chodziło o nią i Dracona.
-Jak to  z jaką. Ty i Malfoy. Razem. Para. Tlenione dzieci. Rozumiesz? – mówiła jak do niedorozwiniętego człowieka.
-Ginny, przestań! Dobrze wiesz, że my nigdy nie będziemy razem! – nabuzowała się Granger, a jej włosy stanęły na wszystkie strony.
-To się dopiero okaże. A teraz, jeśli pozwolisz, pójdę spać. Dobranoc pani Malfoy – powiedziała Ginny i odwróciła się na drugi bok.
-Dobranoc, wredna wiewióro – szepnęła do przyjaciółki i odpłynęła do