-Blaise?
Nie wierzę ci – odpowiedziała mu i wyrwała rękę z jego uścisku. Weszła do Sali,
a po niej wszedł Nott. Wszyscy spojrzeli się na nich tak jakby byli parą. „Ja i
Nott? Nigdy!” pomyślała Hermiona i chciała zająć swoje miejsce, gdy zauważyła,
że zajął je Seamus. Harry uśmiechnął się do niej przepraszająco, a ona
odwzajemniła uśmiech. Przyglądnęła się całej klasie, żeby znaleźć wolne
miejsce. Tylko jedne o miejsce było wolne. Dokładniej, pomiędzy Blaise’em a
Malfoyem.
-No nie
– szepnęła i ruszyła w stronę wolnego miejsca. Blaise uśmiechnął się do niej i
położył swoją torbę na podłodze. Draco prychnął na widok siadającej obok niego
Gryfonki i odwrócił głowę.
-Cześć –
powiedział Blaise.
-Cześć.
Słuchaj, mam do ciebie pytanie – odpowiedziała mu Hermiona i spojrzała na
niego.
-Pytaj o
co chcesz – uśmiechnął się do niej i spojrzał się na nią.
-No bo…
Hm… Nie wiem jak to powiedzieć… Czy to ty umówiłeś się z Luną? – w pewnym
momencie Blaise zrobił się czerwony na twarzy, a Hermiona zauważyła, że jest trochę
zmieszany.
-No…
tak. Przez cały czas wydawała mi się taka dziwna. Dwa tygodnie temu siedziałem
obok niej w bibliotece i zacząłem z nią rozmawiać. Wydaje się naprawdę fajna.
Spodobała mi się, ale nie chcę tego nikomu mówić. Zaraz… Skąd ty to wiesz? –
spytał się jej zdziwiony tym, że dziewczyna to wie.
-Nott
mnie zatrzymał przed klasą i mi to powiedział – odpowiedziała mu. – Jeśli już o
nim mówimy. To jest nawet przystojny.
-On?
Może i tak, ale ja jestem przystojniejszy, prawda? – uśmiechnął się do niej
cwaniacko.
-Oczywiście.
Myślisz, że myślę inaczej? – zaśmiała się. Gdy zadzwonił dzwonek, Hermiona
wyszła z Zabinim i Malfoyem. Gryfoni spojrzeli na nią spode łba, ale się tym
nie przejmowała.
-To jak
Granger. Chcesz się umówić z Theodorem? – spytał się ironicznie Malfoy.
Dziewczyna spojrzała się na niego.
-Nie. Po
czym wnioskujesz, że chcę się z nim umówić? – prychnęła i przyspieszyła tempo.
Hermiona rozmyślała nad tym jak jeden człowiek może tak irytować.
„To jest
nawet przystojny” po tym. Uwierz mi, nie mam aż tak złego słuchu, żeby nie
słyszeć tego co mówicie na lekcji – powiedział Malfoy i uśmiechnął się do niej
typowo ślizgońskim uśmiechem – w porównaniu do mnie, Nott wygląda jak skrzat
domowy.
-Chciałbyś.
Przepraszam, ale muszę iść na zaklęcia – odpowiedziała mu przesłodzonym
głosikiem i ruszyła w stronę Sali zaklęć.
-Hej,
księżniczko! Zaczekaj! – krzyknął Draco, a uczniowie, którzy szli blisko niego
spojrzeli się na niego z niedowierzaniem. Hermiona odwróciła się w stronę
Malfoya.
-Czego
chcesz? – spytała wyraźnie znudzona tą całą konwersacją. „Księżniczko? Czego on
ode mnie chce, że nie dodał tutaj słowa szlamo?” zastanawiała się.
-Chodzimy
razem na zaklęcia, więc pomyślałem, że możemy iść w dwójkę do sali – widząc jak
się na niego spojrzała dodał, że do sali zaklęć, w której ma się odbyć lekcja z
Flitwickiem.
-Nie mam
wyboru? Muszę iść z tobą? – spytała zrezygnowana.
-Nie,
nie masz wyboru. Musisz iść ze mną – spojrzał jej w oczy. Były takie ciepłe i
piękne. Nie jak u innych dziewczyn. Patrzyli się tak kilka chwil, a ich kontakt
wzrokowy przerwał Diabeł.
-Co to
za romanse? A ja o niczym nie wiem? Wiecie co! Jak mogliście mi nie
powiedzieć?! – Blaise udawał oburzonego, ale jakoś nie wychodziło mu to.
-Nie
opowiadaj głupot Zabini. Ja i Granger? Prędzej umówisz się z Pomyluną niż ja
umówię się z nią – zaśmiał się, a Diabłowi uśmiech zniknął z twarzy. Hermiona
domyśliła się, że nie powiedział Malfoyowi o tym, że się umówił z Krukonką. –
Co taki cichy się zrobiłeś? Nie mów mi, że
umówiłeś się z Lovegood.
-W takim
razie umów się z Hermioną. Tak, spytałem się Luny czy pójdzie ze mną na randkę.
Nie musze ci wszystkiego mówić – powiedział Blaise i mrugnął jednym okiem do
Granger. Malfoy nie mówił już nic podczas drogi na zaklęcia. Diabeł i Hermiona
rozmawiali o Lunię.
-Nie bój
się. Luna nie gryzie. Jest inteligentna i miła. Nie bez powodu Tiara
przydzieliła ją do Ravenclawu. Bylibyście wspaniałą parą – nawijała Hermiona do
chłopaka.
Wcale
się nie boję! Ale sama rozumiesz, Luna jest trochę specyficzną osobą, nie
uważasz? – w jego głosie można było wyczuć lekkie zakłopotanie.
-To
fakt, jest trochę specyficzna. Ale właśnie dlatego jest wyjątkowa.
-Tak, to
prawda. Słuchaj, bo nie umówiłem się z nią tak dokładnie. Spytałem się tylko
czy pójdzie za mną na randkę. Co mam jej powiedzieć jak do niej podejdę? –
spytał zdenerwowany Blaise.
-Nie
wiem. Podejdziesz i samo wszystko się ułoży. Jeśli mi nie wierzysz to spytaj
się swojego kumpla. Każdy uważa, że jest łamaczem serc, więc się go poradź. Ja
poczekam – uśmiechnęła się do niego troskliwie. – Będę czekać przed salą.
-Dobra,
za chwilę przyjdę. Trzymaj kciuki – powiedział i ruszył w stronę Luny. Hermiona
poszła pod salę i zauważyła, że Harry patrzy na nią jakimś innym wzrokiem niż
zwykle. Jego oczy wydawały się smutne. Chciała do niego podejść, gdy drogę
zagrodził jej Draco.
-Czego
chcesz, Malfoy? – spytała Gryfonka, próbując go wyminąć.
-Niczego.
Chciałem się tylko zapytać gdzie jest Blaise i czy to prawda, że umówił się z Pomyluną
– powiedział Draco. Gdy zauważył, że Hermiona patrzy nie na niego, tylko na
Pottera, złapał ją za podbródek i zmusił ją do spojrzenia mu w oczy. Nie lubił
gdy ktoś go ignorował. Granger spojrzała mu głęboko w jego niebiesko – szare
tęczówki.
-Nie ignoruj
mnie – podniósł głos, a dziewczyna uśmiechnęła się do niego. – Dlaczego się
uśmiechasz?
-Nie
musisz być zawsze w centrum uwagi. To, że na ciebie nie patrzę to nie znaczy,
że cię nie słucham – odpowiedziała mu. Jej głos był spokojny i dla niego taki
piękny. – Jeśli chcesz już wiedzieć to Blaise umówił się z Luną i właśnie
poszedł ustalić z nią gdzie się spotkają.
-Jak to
możliwe, że chciał się z nią umówić z dnia na dzień? Wytłumaczysz mi to? –
spytał Draco Hermiony. Nie rozumiał własnego przyjaciela, a ta mała szlama go
rozumiała? Według niego, coś było nie tak.
-Blaise
umówił się z Luną, bo mu się podoba. Rozumiesz, czy mam ci to przeliterować? –
powiedziała jadowicie Gryfonka, co w ogóle do niej nie pasowało.
-Dobra,
dzięki. Idź już lepiej do Pottera, bo patrzy się na mnie jakby chciał mnie
zabić. Cześć - po ostatnim słowie
pocałował ją w policzek, a dziewczyna nie zorientowała się co się przed chwilą
stało. Popatrzyła na Ślizgona. On uśmiechnął się tylko i mrugnął okiem.
Odwzajemniła uśmiech. „To on potrafi być miły?” pomyślała Hermiona i podeszła
do Harry’ego, który był nienaturalnie blady.
-Harry,
coś się stało? – spytała z troską. – Źle się czujesz? Może pójdziemy do pani
Pomfrey?
-On cię
pocałował w policzek. Dlaczego cię pocałował w policzek? – powiedział głosem
pełnym wyrzutu.
-Nie
wiem, naprawdę. Przysięgam ci, że nie mam pojęcia dlaczego – odpowiedziała
zupełnie szczerze, ale wiedziała, że jej przyjaciel nie wierzy. Weszli do Sali.
Hermiona chciała usiąść na swoim miejscu, ale było one zajęte. Złoty chłopiec
nie spojrzał na nią w ogóle, a Dean popatrzył na nią z lekką odrazą. Zdziwiła
się i usiadła obok Notta.
*
-Dziwne.
Może mu się podobasz – powiedziała Ginny, której Hermiona opowiedziała
dzisiejszą sytuację z Malfoyem. Nie obyło się oczywiście bez uśmieszków młodej
Weasley.
-Żartujesz?
Z resztą nie ważne. Wiesz, że Blaise umówił się z Luną? – starsza Gryfonka
zmieniła temat, który także wciągnął jej przyjaciółkę.
-Naprawdę?
Niemożliwe! On i Luna! Może niezła para z nich będzie.
-Pewnie
tak. Słuchaj, porozmawiasz z Harrym? Od TEJ sytuacji nie chce ze mną rozmawiać.
– spytała Hermiona z nadzieją.
-Mhm, no
jasne. Postaram się go jakoś oswoić z tą wiadomością – odpowiedziała jej Ginny
z uśmiechem.
-Z jaką
wiadomością? – Hermiona i bez odpowiedzi na to pytanie znała odpowiedź. Jej
przyjaciółcę chodziło o nią i Dracona.
-Jak
to z jaką. Ty i Malfoy. Razem. Para.
Tlenione dzieci. Rozumiesz? – mówiła jak do niedorozwiniętego człowieka.
-Ginny,
przestań! Dobrze wiesz, że my nigdy nie będziemy razem! – nabuzowała się
Granger, a jej włosy stanęły na wszystkie strony.
-To się
dopiero okaże. A teraz, jeśli pozwolisz, pójdę spać. Dobranoc pani Malfoy – powiedziała
Ginny i odwróciła się na drugi bok.
-Dobranoc, wredna
wiewióro – szepnęła do przyjaciółki i odpłynęła do