Hermiona otworzyła oczy i natychmiast oślepiły ją
promienie słońca. W tym momencie przypomniała sobie słowa Wiewiórki „Wasze tlenione dzieci biegające po ogrodzie”. Jak mogła wpaść na taki
pomysł? Ona i On? Mugolaczka i arystokrata? Nie, to niemożliwe.
Spojrzała na kalendarz i spostrzegła, że dziś 19 wrzesień. Jej osiemnaste
urodziny. Gdy podniosła głowę z poduszki, zauważyła, że Ginny nie ma już u
niej w pokoju. Zastanawiała się czy ktoś (z wyjątkiem Ginny i rodziców) pamięta
o jej urodzinach. Wstała, poszła do łazienki i ubrała szkolny mundurek.
Następnie zeszła do Wielkiej Sali. Usiadła i w tym samym momencie Harry, Dean i
Ginny położyli przed nią prezent.
-Wszystkiego Najlepszego z okazji osiemnastych
urodzin! – krzyknęli. Stwierdziła, że zamierzali to krzyknąć zgodnym chórem,
ale nie wyszło to tak jakby chcieli. Mimo to, cieszyła się, że pamiętali o niej
– no otwórz prezent! – Hermiona z entuzjazmem go otworzyła. W pudełeczku był
złoty zegarek. Zebrało jej się na płacz. Od razu wstała i przytuliła całą
trójkę.
-Kilka osób się jeszcze złożyło. Seamus, Luna,
Neville, Ron, George – powiedziała Ruda i odwzajemniła uścisk. – W końcu to
twoje 18 urodziny. Postanowiliśmy, że kupimy ci na pamiątkę.
-Naprawdę nie musieliście. Dziękuję wam wszystkim! –
krzyknęła i w tym momencie wleciała poczta. Do Hermiony przyszły dwie paczki i
jeden list. List, który dostała od rodziców był bardzo krótki.
„Córeczko!
Razem z tatą nie możemy
uwierzyć, że
minęło 18 lat odkąd przyszłaś
na świat. Nie wiedzieliśmy co Ci kupić, więc
postanowiliśmy wysłać Ci pieniądze.
Nie mogliśmy ich
wymienić na tę
wasze dziwne monety, dlatego wysłaliśmy Ci normalne. Mamy nadzieję, że
będziesz mogła je wymienić. Życzymy
Ci wszystkiego najlepszego! Jeśli
będziesz coś
potrzebowała, napisz.
Kochamy cię.
Mama
Ps. Gdy wrócisz z Hogwartu
zobaczysz jeszcze jeden prezent.”
Nie spodziewała się aż takiej sumy pieniędzy.
Trzymała kopertę z listem i pieniędzmi w środku w ręce, po czym włożyła ją do
torby. Jedną z paczek wysłała jej pani Weasley. Gdy ją otworzyła, wyfrunęły z
niej kilka fajerwerek. W środku znajdował się sweter z wielką literą „H”, pełno
słodyczy i list.
„ Hermiono!
Ja i reszta, chcielibyśmy życzyć Ci wszystkiego najlepszego! W końcu tylko raz kończy się
osiemnaście lat. Chciałbym, żebyś wiedziała,
że kocham Cię
jak siostrę i będę
Cię wspierał.
Przepraszam za wszystko co Ci zrobiłem. Mam nadzieję, że
mi kiedyś wybaczysz. Mama karze Ci się ciepło
ubierać, Ginny i Harry’emu też. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! Koniecznie wszystkich
ode mnie pozdrów. Trzymaj się.
Ron”.
Cieszyła się z prezentów, które otrzymała. Została
jednak jeszcze jedna paczka. Hermiona otworzyła ją. W środku znajdowała się
książka. „Dlaczego nie zginąłem, kiedy lelek zakrzyczałł” wyglądała na bardzo stary egzemplarz. Hermiona
widziała ją raz w bibliotece.
Była jednak zbyt zajęta, żeby ją przeczytać. W paczuszcze była jeszcze kartka,
na której było napisane tylko „Wszystkiego
Najlepszego z okazji osiemnastych urodzin. Blaise”. Dziewczyna
musiała przyznać, że jej przyjaciel miał bardzo ładne pismo. Spojrzała na
Ślizgona, który zdawał się wpatrywać się w nią. Najwidoczniej czekał aż otworzy
prezent od niego. Jedyne co zrobiła to uśmiechnęła się do niego, a ten puścił
jej oczko. Ginny, ciekawa kto przysłał ostatnią paczuszkę wyrwała Hermionie
liścik z ręki.
-Skąd wiedział, że masz dziś urodziny? – spytała
Wiewiórka i spojrzała na swoją przyjaciółkę.
-Nie mam pojęcia. Nic mu nie mówiłam – to była
prawda. Hermiona nie przypominała sobie, żeby powiedziała mu cokolwiek o tym,
że ma urodziny.
-Ta jasne. Dobra chodźcie. Za chwile będzie dzwonek.
Cześć, Ginny. Widzimy się na obiedzie – powiedział Harry i wstał. Hermiona i
Dean zrobili to samo i ruszyli w stronę Sali, w której miały odbywać się lekcje
Transmutacji. Gdy doszli do drzwi sali lekcyjnej Zabini podszedł do Granger i
zmierzył Pottera wzrokiem.
-Witaj, Potter. Miło cię widzieć – powiedział Blaise
z odrazą w głosie.
-Ciebie również Zabini – odpowiedział mu Harry
identycznym głosem.
-Mionka, nie przedstawiłem ci jeszcze mojego
dobrego kumpla. To jest Theodor Nott – powiedział Zabini, a zza jego pleców
wyszedł wysoki i dobrze zbudowany chłopak. „Jak to możliwe, że jest tam tylu
przystojnych chłopaków. Każdy wysoki i dobrze zbudowany.” pomyślała Hermiona.
-Cześć. Jestem Hermiona – zwróciła się do Notta, a
on zaczął patrzeć na nią badającym wzrokiem. Widać było, że jest Ślizgonem. Nie
strój go zdradzał. Zdradzały go jego oczy. Takie zimne, a jednocześnie piękne.
-Theodor, miło mi cię poznać – uśmiechnął się do
niej cwaniacko. Kolejna oznaka Ślizgona: cwaniacki uśmiech. Kiedy profesor
McGonagall otworzyła salę i wszyscy uczniowie weszli do niej. Hermiona, jak
zawsze usiadła między Deanem a Harrym. „Skąd on wiedział o moich urodzinach”.
Hermiona myślała o tym przez całą lekcje. Nic mu nie mówiła. A może powiedziała
to przez przypadek i o tym nie pamięta? Zastanawiała się nad tym przez całą
lekcję i nie mogła się przez to skupić na tym, co mówi McGonagall. Zastanawiała
się jeszcze nad jedną sprawą. Dlaczego Blaise przedstawił ją Theodorowi?
Wiedziała przecież, że Ślizgoni chcą poprawić swoje relacje pomiędzy nimi a
Gryfonami, ale żeby od razu wszystkich sobie przedstawiać?
-Nad czym myślisz? – spytał się jej Harry z
zaciekawieniem.
-Nad sensem życia – odpowiedziała mu i spojrzała na
niego.
-Pewnie o Zabinim – prychnął i odwrócił wzrok.
Hermiona chciała mu coś odpowiedzieć, ale ich rozmowę przerwał dzwonek.
-Na dzisiaj koniec. Nic wam nie zadaję. Szybko
uciekajcie za nim się rozmyśle – powiedziała McGonagall. Granger wyszła z sali
i ruszyła w stronę lochów. Natychmiast podbiegł do niej Harry.
-Obraziłaś się na mnie? – spytał i złapał ją za
ramię.
-Nie, dlaczego miałam się na ciebie obrazić? –
odpowiedziała mu z ironią w głosie.
-Trochę przesadziłem. Wiem, że się tylko kumplujesz
z Zabinim. Poniosło mnie – powiedział Złoty Chłopiec.
-Trochę? Rozumiem, że możesz się o mnie martwić, ale
Blaise nic mi nie zrobi – odpowiedziała mu i przyśpieszyła.
-Przepraszam – spojrzał na nią błagalnym wzrokiem i
odwrócił ją do siebie.
-Widzimy się za chwile na eliksirach – powiedziała i
odwróciła się do niego plecami. Nie jest przecież małym dzieckiem, którego cały
czas trzeba pilnować. Zauważyła Lunę i przypomniała sobie o obietnicy, którą
złożyła Harry’emu. „Musze z nią porozmawiać” pomyślała i ruszyła w jej stronę.
Hej, Luna! – krzyknęła do dziewczyny, a ta
natychmiast odwróciła się i spojrzała na nią swoimi wypukłymi oczami.
Cześć. Wołałaś mnie prawda? – spytała Hermiony
marzycielskim głosem. Granger nie wiedziała jak zacząć z nią rozmowę.
-Tak. Słuchaj, mam do ciebie jedno pytanie –
powiedziała Hermiona.
-Tak? – spytała ponownie Luna.
-Chodzi o Harry’ego. Bo… Nie wiem jak… to
powiedzieć. Chodzi o to, że… On… No wiesz – jąkała się Hermiona i nie wiedziała
jak może to wszystko złączyć w całość.
-Wiem co chcesz mi powiedzieć, Miona. Jednak już
ktoś mnie zaprosił na randkę –
powiedziała Luna. Widać było, że jest jej szkoda Harry’ego.
-Tak? Kto? Znam go? – dopytywała się Granger. Była
zdziwiona tym, że ktoś (oprócz Harry’ego) zainteresował się Luną.
-Tak, znasz. Później porozmawiamy, dobrze? Śpieszę
się na Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami. Hagrid podobno przyprowadził małego
jednorożca – powiedziała jej blondwłosa i w następnej chwili nie było już jej
widać. Hermiona ruszyła w stronę lochów i wydawało jej się, że ktoś za nią
idzie. Odwróciła się więc, ale nikogo nie zauważyła. Przyśpieszyła i o mało co
nie spadła ze schodów. Cały czas miała wrażenie, że ktoś ją śledzi. Odwróciła
się ponownie i ujrzała wysokiego chłopaka z czarnymi włosami.
-Nott! Musisz mnie tak straszyć? – krzyknęła Hermiona
na Ślizgona, a ten stał i uśmiechał się do niej.
-Oj, przestań Granger. Po prostu użyłem zaklęcia
kameleona, żebyś mnie nie zauwarzyła – odpowiedział jej ironicznie. Dziewczyna
natychmiast odwróciła się i chciała wejść do sali, gdy Theodor złapał jej ręke.
-Co ty robisz? – spytała z oburzeniem.
-Wiem kto zaprosił Pomylunę na randkę – powiedział z
uśmieszkiem.
-Kto? Nott, nie uśmiechaj się tak i mi odpowiedz! –
zarządała Hermiona, która miała już ochotę wybuchnąć przez te wszystkie
tajemnice.
-Nie kto inny, jak nasz Diabełek – powiedział jej, a
brązowowłosa wyglądała co najmniej tak jakby w nią piorun uderzył.
Witam!
Jak pewnie widzieliście w ostatnim poście, zostałam nominowana do LBA. Bardzo
się z tego cieszę. Zszokowałam się dziś, gdy weszłam na Bloggera i zauważyłam
liczbę wyświetleń. To był dla mnie szok. Przez dwa dni liczba wyświetleń
wzrosła o 200. Dziękuję Wam wszystkim! Zwiększyła się również liczba
komentarzy. Jest więcej czytelników. Jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy.
Jednak i tak proszę o zostawienie komentarzy pod postem. To bardzo zwiększy moją chęć do pisania dłuższych
rozdziałów i do pisania ogółem.
Szukam dobrej bety. Stwierdziłam, że nie dam rady sama wychwycić błędów, co pewnie zauważyłyście ;). Jeśli ktoś może mi kogoś polecić byłabym wdzięczna! Jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam i życzę miłej nocy! :D
A.