sobota, 28 lutego 2015

Rozdział VI

Hermiona otworzyła oczy i natychmiast oślepiły ją promienie słońca. W tym momencie przypomniała sobie słowa Wiewiórki „Wasze tlenione dzieci biegające po ogrodzie”. Jak mogła wpaść na taki pomysł? Ona i On? Mugolaczka i arystokrata? Nie, to niemożliwe. Spojrzała na kalendarz i spostrzegła, że dziś 19 wrzesień. Jej osiemnaste urodziny. Gdy podniosła głowę z poduszki, zauważyła, że Ginny nie ma już u niej w pokoju. Zastanawiała się czy ktoś (z wyjątkiem Ginny i rodziców) pamięta o jej urodzinach. Wstała, poszła do łazienki i ubrała szkolny mundurek. Następnie zeszła do Wielkiej Sali. Usiadła i w tym samym momencie Harry, Dean i Ginny położyli przed nią prezent.
-Wszystkiego Najlepszego z okazji osiemnastych urodzin! – krzyknęli. Stwierdziła, że zamierzali to krzyknąć zgodnym chórem, ale nie wyszło to tak jakby chcieli. Mimo to, cieszyła się, że pamiętali o niej – no otwórz prezent! – Hermiona z entuzjazmem go otworzyła. W pudełeczku był złoty zegarek. Zebrało jej się na płacz. Od razu wstała i przytuliła całą trójkę.
-Kilka osób się jeszcze złożyło. Seamus, Luna, Neville, Ron, George – powiedziała Ruda i odwzajemniła uścisk. – W końcu to twoje 18 urodziny. Postanowiliśmy, że kupimy ci na pamiątkę.
-Naprawdę nie musieliście. Dziękuję wam wszystkim! – krzyknęła i w tym momencie wleciała poczta. Do Hermiony przyszły dwie paczki i jeden list. List, który dostała od rodziców był bardzo krótki.
      „Córeczko!
Razem z tatą nie możemy uwierzyć, że minęło 18 lat odkąd przyszłaś na świat. Nie wiedzieliśmy co Ci kupić, więc postanowiliśmy wysłać Ci pieniądze. Nie mogliśmy ich wymienić na tę wasze dziwne monety, dlatego wysłaliśmy Ci normalne. Mamy nadzieję, że będziesz mogła je wymienić. Życzymy Ci wszystkiego najlepszego! Jeśli będziesz coś potrzebowała, napisz.
                                                                                                         Kochamy cię. Mama
Ps. Gdy wrócisz z Hogwartu zobaczysz jeszcze jeden prezent.”
Nie spodziewała się aż takiej sumy pieniędzy. Trzymała kopertę z listem i pieniędzmi w środku w ręce, po czym włożyła ją do torby. Jedną z paczek wysłała jej pani Weasley. Gdy ją otworzyła, wyfrunęły z niej kilka fajerwerek. W środku znajdował się sweter z wielką literą „H”, pełno słodyczy i list.
    „ Hermiono!
Ja i reszta, chcielibyśmy życzyć Ci wszystkiego najlepszego! W końcu tylko raz kończy się osiemnaście lat. Chciałbym, żebyś wiedziała, że kocham Cię jak siostrę i będę Cię wspierał. Przepraszam za wszystko co Ci zrobiłem. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz. Mama karze Ci się ciepło ubierać, Ginny i Harry’emu też. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! Koniecznie wszystkich ode mnie pozdrów. Trzymaj się.
                                                                                                               Ron”.
Cieszyła się z prezentów, które otrzymała. Została jednak jeszcze jedna paczka. Hermiona otworzyła ją. W środku znajdowała się książka. „Dlaczego nie zginąłem, kiedy lelek zakrzyczałł” wyglądała na bardzo stary egzemplarz. Hermiona widziała ją raz w bibliotece. Była jednak zbyt zajęta, żeby ją przeczytać. W paczuszcze była jeszcze kartka, na której było napisane tylko „Wszystkiego Najlepszego z okazji osiemnastych urodzin. Blaise”. Dziewczyna musiała przyznać, że jej przyjaciel miał bardzo ładne pismo. Spojrzała na Ślizgona, który zdawał się wpatrywać się w nią. Najwidoczniej czekał aż otworzy prezent od niego. Jedyne co zrobiła to uśmiechnęła się do niego, a ten puścił jej oczko. Ginny, ciekawa kto przysłał ostatnią paczuszkę wyrwała Hermionie liścik z ręki.
-Skąd wiedział, że masz dziś urodziny? – spytała Wiewiórka i spojrzała na swoją przyjaciółkę.
-Nie mam pojęcia. Nic mu nie mówiłam – to była prawda. Hermiona nie przypominała sobie, żeby powiedziała mu cokolwiek o tym, że ma urodziny.
-Ta jasne. Dobra chodźcie. Za chwile będzie dzwonek. Cześć, Ginny. Widzimy się na obiedzie – powiedział Harry i wstał. Hermiona i Dean zrobili to samo i ruszyli w stronę Sali, w której miały odbywać się lekcje Transmutacji. Gdy doszli do drzwi sali lekcyjnej Zabini podszedł do Granger i zmierzył Pottera wzrokiem.
-Witaj, Potter. Miło cię widzieć – powiedział Blaise z odrazą w głosie.
-Ciebie również Zabini – odpowiedział mu Harry identycznym głosem.
-Mionka, nie przedstawiłem ci jeszcze mojego dobrego kumpla. To jest Theodor Nott – powiedział Zabini, a zza jego pleców wyszedł wysoki i dobrze zbudowany chłopak. „Jak to możliwe, że jest tam tylu przystojnych chłopaków. Każdy wysoki i dobrze zbudowany.” pomyślała Hermiona.
-Cześć. Jestem Hermiona – zwróciła się do Notta, a on zaczął patrzeć na nią badającym wzrokiem. Widać było, że jest Ślizgonem. Nie strój go zdradzał. Zdradzały go jego oczy. Takie zimne, a jednocześnie piękne.
-Theodor, miło mi cię poznać – uśmiechnął się do niej cwaniacko. Kolejna oznaka Ślizgona: cwaniacki uśmiech. Kiedy profesor McGonagall otworzyła salę i wszyscy uczniowie weszli do niej. Hermiona, jak zawsze usiadła między Deanem a Harrym. „Skąd on wiedział o moich urodzinach”. Hermiona myślała o tym przez całą lekcje. Nic mu nie mówiła. A może powiedziała to przez przypadek i o tym nie pamięta? Zastanawiała się nad tym przez całą lekcję i nie mogła się przez to skupić na tym, co mówi McGonagall. Zastanawiała się jeszcze nad jedną sprawą. Dlaczego Blaise przedstawił ją Theodorowi? Wiedziała przecież, że Ślizgoni chcą poprawić swoje relacje pomiędzy nimi a Gryfonami, ale żeby od razu wszystkich sobie przedstawiać?
-Nad czym myślisz? – spytał się jej Harry z zaciekawieniem.
-Nad sensem życia – odpowiedziała mu i spojrzała na niego.
-Pewnie o Zabinim – prychnął i odwrócił wzrok. Hermiona chciała mu coś odpowiedzieć, ale ich rozmowę przerwał dzwonek.
-Na dzisiaj koniec. Nic wam nie zadaję. Szybko uciekajcie za nim się rozmyśle – powiedziała McGonagall. Granger wyszła z sali i ruszyła w stronę lochów. Natychmiast podbiegł do niej Harry.
-Obraziłaś się na mnie? – spytał i złapał ją za ramię.
-Nie, dlaczego miałam się na ciebie obrazić? – odpowiedziała mu z ironią w głosie.
-Trochę przesadziłem. Wiem, że się tylko kumplujesz z Zabinim. Poniosło mnie – powiedział Złoty Chłopiec.
-Trochę? Rozumiem, że możesz się o mnie martwić, ale Blaise nic mi nie zrobi – odpowiedziała mu i przyśpieszyła.
-Przepraszam – spojrzał na nią błagalnym wzrokiem i odwrócił ją do siebie.
-Widzimy się za chwile na eliksirach – powiedziała i odwróciła się do niego plecami. Nie jest przecież małym dzieckiem, którego cały czas trzeba pilnować. Zauważyła Lunę i przypomniała sobie o obietnicy, którą złożyła Harry’emu. „Musze z nią porozmawiać” pomyślała i ruszyła w jej stronę.
Hej, Luna! – krzyknęła do dziewczyny, a ta natychmiast odwróciła się i spojrzała na nią swoimi wypukłymi oczami.
Cześć. Wołałaś mnie prawda? – spytała Hermiony marzycielskim głosem. Granger nie wiedziała jak zacząć z nią rozmowę.
-Tak. Słuchaj, mam do ciebie jedno pytanie – powiedziała Hermiona.
-Tak? – spytała ponownie Luna.
-Chodzi o Harry’ego. Bo… Nie wiem jak… to powiedzieć. Chodzi o to, że… On… No wiesz – jąkała się Hermiona i nie wiedziała jak może to wszystko złączyć w całość.
-Wiem co chcesz mi powiedzieć, Miona. Jednak już ktoś mnie zaprosił na randkę  – powiedziała Luna. Widać było, że jest jej szkoda Harry’ego.
-Tak? Kto? Znam go? – dopytywała się Granger. Była zdziwiona tym, że ktoś (oprócz Harry’ego) zainteresował się Luną.
-Tak, znasz. Później porozmawiamy, dobrze? Śpieszę się na Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami. Hagrid podobno przyprowadził małego jednorożca – powiedziała jej blondwłosa i w następnej chwili nie było już jej widać. Hermiona ruszyła w stronę lochów i wydawało jej się, że ktoś za nią idzie. Odwróciła się więc, ale nikogo nie zauważyła. Przyśpieszyła i o mało co nie spadła ze schodów. Cały czas miała wrażenie, że ktoś ją śledzi. Odwróciła się ponownie i ujrzała wysokiego chłopaka z czarnymi włosami.
-Nott! Musisz mnie tak straszyć? – krzyknęła Hermiona na Ślizgona, a ten stał i uśmiechał się do niej.
-Oj, przestań Granger. Po prostu użyłem zaklęcia kameleona, żebyś mnie nie zauwarzyła – odpowiedział jej ironicznie. Dziewczyna natychmiast odwróciła się i chciała wejść do sali, gdy Theodor złapał jej ręke.
-Co ty robisz? – spytała z oburzeniem.
-Wiem kto zaprosił Pomylunę na randkę – powiedział z uśmieszkiem.
-Kto? Nott, nie uśmiechaj się tak i mi odpowiedz! – zarządała Hermiona, która miała już ochotę wybuchnąć przez te wszystkie tajemnice.
-Nie kto inny, jak nasz Diabełek – powiedział jej, a brązowowłosa wyglądała co najmniej tak jakby w nią piorun uderzył.

Witam! Jak pewnie widzieliście w ostatnim poście, zostałam nominowana do LBA. Bardzo się z tego cieszę. Zszokowałam się dziś, gdy weszłam na Bloggera i zauważyłam liczbę wyświetleń. To był dla mnie szok. Przez dwa dni liczba wyświetleń wzrosła o 200. Dziękuję Wam wszystkim! Zwiększyła się również liczba komentarzy. Jest więcej czytelników. Jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy. Jednak i tak proszę o zostawienie komentarzy pod postem. To bardzo zwiększy moją chęć do pisania dłuższych rozdziałów i do pisania ogółem. 

Szukam dobrej bety. Stwierdziłam, że nie dam rady sama wychwycić błędów, co pewnie zauważyłyście ;). Jeśli ktoś może mi kogoś polecić byłabym wdzięczna! Jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam i życzę miłej nocy! :D
A.

11 komentarzy:

  1. Jak to Zabni i Luna???
    Po głębszym zastanowieniu - to jednak może być ciekawe.
    Co ci ślizgoni kombinują? To pytanie nurtuje mnie od kilku minut. Od kiedy to postanowiłam przeczytać ten rozdział.
    Ogólnie był pięknie napisany i całkiem okey, nie wiem co jeszcze mogę napisać więc:
    Weny,
    Pozdrawiam,
    Dora <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że wymyśliłam to na poczekaniu. Nie wiedziałam co dalej napisać. Po głębszym zastanowieniu, stwierdziłam, że to nie był taki zły pomysł. Może tak to zostawię? Jeszcze tego nie wiem. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!
      Krukonka

      Usuń
  2. Super!! Takie boskie :3 śpieszę się więc tak krótko :).
    Pozdr. /Cherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam :)
      Krukonka

      Usuń
  3. Hm.
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    Shitshitshitshit!!! Skarbie, co za progress. Rzadko się tak ekscytuję, ale zauważyłam, że rośnie Ci liczba czytelników ;) Bardzo Ci gratuluję! Rozdział jest najlepszy jak do tej pory. Naprawdę strasznie spodobały mi się twoje pomysły np. ten Bluna <3 Myślałam, że Blaise jest zakochany w Ginny albo Hermionie. A tu taka szokująca niespodzianka. Co do tego progressu, to widać, że wena BARDZO dopisuje. Rozdział długi, świetnie się go czytało. Przede wszystkim napisany "lekkim piórem". Cóż, bardzo lubię dostawać długie komentarze, więc ten będzie bardzo dłuuugi.
    Zauważyłam błędy. Jeden szczególnie rzucił mi się w oczy. W liście dla Miony od Rona zamiast "każe" napisałaś "karze". Nie chcę się czepiać, i broń Boże nie miej mi tego za złe. Ja tylko chcę Ci pomóc :) Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza. Pojawiły się również interpunkcyjne, ale ja sama ciągle je robię, więc o nich po prostu nic nie powiem. Mam nadzieję, że znajdziesz świetną betę.
    Fabuła absolutnie odjechana. Hermiona nadal jest tą samą ognistą prymuską. Widać, że kanon zachowałaś bardzo dobrze.
    Hm, jedno mnie troszeczkę zasmuciło. A gdzie Draco? Z tego co widziałam, to Hermiona wspomniała tylko o nim raz w swoich przemyśleniach. Jednak mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni rozdział bez Malfoy'a :) Mimo braku jego osoby rozdział napisałaś tak dobrze, że zorientowałam się dopiero na koniec kogo nie ma :)
    Jeszcze nigdy nie dałam tyle uśmieszków w komentarzu :). Jednak jestem bardzo usatysfakcjonowana Twoim rosnącym talentem. Piszesz świetnie i nie da się temu zaprzeczyć. Nie piszesz idealnie, ale kto pisze? Każde opowiadanie ma dużo wad, ale jeszcze więcej zalet. Zapamiętaj to sobie!
    Widzę, że komentarzami to już nie masz się co przejmować. Ludzie wzięli się do roboty i wyświetleń widzę coraz więcej! Bardzo się z tego faktu cieszę. Kibicuję Ci Krukonko, więc nigdy nie porzucaj tej historii :*
    Cóż, w nn liczę na duużo akcji Dramione <3. Nie mogę się doczekać nexta !

    ~Kalipso

    p.s: Przepraszam, że tak późno, ale dawno nie wchodziłam na twojego bloga i odrobinę się zapomniałam. Bardzo przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem. Mam mało czasu (dod. zajęcia, sprawdziany, prace klasowe) jak i weny. Postaram się najpóźniej we wtorek opublikować następny rozdział. Dziękuję za długi komentarz, który na pewno pomoże mi w pisaniu następnego rozdziału :D. Pozdrawiam
      Krukonka :)

      Usuń
    2. Witaj, pojawił się u mnie nn :) Zapraszam!
      ~K
      http://dramione-zlodziej-pamietnika.blogspot.com/2015/03/4-wazne-decyzje.html

      Usuń
  4. I ja jeszcze nie skomentowałam ! Mogłaś pisać ! :D
    Jest naprawdę.. WOW :
    W-wspaniale
    O-olśniewająco
    W- Wybitnie
    No nic dodać, nic ująć :D Nie wiem jak zrobiłaś tak ogromny krok. Bo jest naprawdę bardzo dużo różnica pomiędzy Rozdziałem I a Rozdziałem VI :D
    I.. Bluna..? Zaskoczenie jest, ale oczywiście pozytywne :) Kocham Blinny całym serduszkiem, prawie tak samo jak Dramione, ale Tobie wybaczam :D Coś czuję, że będzie ciekawie :D
    Nie mogę się doczekać nowej notki :D
    ~~
    Zapraszam do mnie na Rozdział V :)
    Każdy komentarz mile widziany :** :D
    http://dramione-miaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń