sobota, 7 lutego 2015

Rozdział IV

-Ron! Co ty tu robisz? - spytał Harry, który natychmiast rzucił się na swojego przyjaciela.
-Przyjechałem z mamą. Musiała coś załatwić z McGonagall, więc postanowiłem, że się z nią zabiorę - odpowiedział Ron z uśmiechem na twarzy. Hermiona zmieszana nie mówiła nic. Udawała, że cieszy się z jego przyjazdu. Minęło kilka minut, gdy poczuła, że ktoś poklepuje ją po ramieniu.
-Hermiona, możemy porozmawiać? - z zamyślenia wyciągnął ją Harry.
Jasne. O czym? - zapytała Hermiona z ciekawością.
Sami - poprosił i zawrócił w stronę wyjścia. Hermiona poszła za nim. Myślała nad tym co chce jej powiedzieć Harry. Nigdy nie prosił jej o rozmowę w cztery oczy.
-Mów - powiedziała i uśmiechnęła się.
-Fajnie, że Ron przyjechał, nie? Zrobił nam miłą niespodziankę – powiedział, ale nie patrzył jej w oczy.
-To chciałeś mi powiedzieć?
-No... Nie - powiedział i opuścił głowę w dół.
-To o co chodzi? No mów! - krzyknęła, gdy odniosła wrażenie, że chłopak w ogóle jej nie słucha.
-Słuchaj, bo ty masz dobry kontakt z Luną, nie? - zapytał Harry lekko zdenerwowany.
-No, tak. Coś się stało? - Hermiona była zdezorientowana całą sytuacją. Harry nigdy nie interesował się Luną
-No bo... Ja... No wiesz... - Potter zarumienił się i nie mógł wydusić z siebie tych słów. - Ja... Chciałem się z nią mówić.
-Harry... Nie jestem pewna czy to dobry pomysł.
-Proszę. Miona no. Zrób to dla mnie.
-No dobrze, już dobrze. Ale co ja mam jej powiedzieć? - zapytała i wpatrywała się w niego.
-Nie wiem. Proszę nie patrz tak na mnie, naprawdę nie wiem. Może powiedz jej coś o mnie. Tylko sugeruje. Hermiona, mówię ci, nie patrz tak na mnie - powiedział i odwrócił wzrok od niej, bo zauważył Lunę idącą z Ginny i z nieznanymi im dwiema dziewczynami.
-No dobrze. Sama coś wymyśle - Granger uśmiechnęła się do niego i zobaczyła, że jej przyjaciel patrzy w zupełnie inną stronę - teraz do niej podejdź. Nie bój się.
-Nie boje się! Ale dlaczego wy zawsze musicie chodzić stadami? - zapytał Hermiony wzrokiem, który wręcz błagał o wytłumaczenie.
-Sama nie wiem. Już tak mamy. Wszystko załatwię.
-Dzięki. Kocham cię po prostu – powiedział i odwrócił się.
-Zawsze mnie kochasz, gdy mam coś załatwić – mruknęła Hermiona sama do siebie.
-Słyszałem! - krzyknął i uśmiechnął się,
-I bardzo dobrze! - odwzajemniła uśmiech. Kierowała się właśnie w stronę błoni, gdy nagle ktoś zasłonił jej oczy. Oparła się o osobę za nią i stwierdziła, że jest od niej dużo wyższa. To z pewnością był chłopak. Myślała przez kilka chwil kto to jest i przypomniała sobie, że tylko jedna osoba jest od niej o tyle wyższa.
-Blaise! - krzyknęła i natychmiast się odwróciła.
-Myślałem, że nigdy nie zgadniesz. Idziemy na spacer? - spytał i uśmiechnął się do niej.
-Możemy, ale na chwile. Ron przyjechał. Sam rozumiesz – powiedziała i lekko się zarumieniła.
-Jasne – powiedział i zaczął iść w stronę jeziora. Hermiona stwierdziła, że jest naprawdę przystojny. Ale czemu poprosił ją o spacer. I gdzie jest Malfoy? Najczęściej chodzą wszędzie razem. Zastanawiała się nad tym do czasu gdy doszli do jeziora i usiedli na brzegu.
-Chcesz o czymś pogadać? - spytała w końcu.
-Nie. Po prostu... Nie ważne – odpowiedział i rzucił kamykiem do wody.
-Coś cię gryzie? Powiedz. Postaram się zrozumieć – powiedziała i uśmiechnęła się do niego.
-No dobra. Podoba mi się pewna dziewczyna. Jest mądra, ładna i miła.
-Super. Kto to? Zagadaj do niej! Na pewno cię zrozumie – uśmiechnęła się i przytuliła go.
-Nie jestem tego taki pewny. Boję się, że mnie odrzuci. Mam z nią już całkiem dobry kontakt i nie chce go stracić.
-No dobrze, ale co to za dziewczyna? Obiecuje nie będę się śmiała – Blaise na te słowa odwrócił głowę. - No nie ile pytań musi się jeszcze pojawić w mojej głowię, żebym w końcu wybuchnęła – pomyślała. Nie trwało to długo, ponieważ nagle poczuła jak spada do lodowatej wody. Nie miała gruntu, a jej ciało zdawało się z nią nie współpracować. Przeszła po niej wielka fala zimna i poczuła, że traci powietrze. Poczuła jak ktoś podpływa do niej. Wiedziała, że to Blaise. Złapał ją i natychmiast wypłynął z nią na brzeg. Poczuła, że jest na trawie. Usiadła, a obok niej usiadł Blaise.
-Nic Ci nie jest? - spytał zdenerwowany.
-Nie. Dziękuje ci – powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Nie ma za co. Trzymaj – odpowiedział i dał jej bluzę. Ubrała ją natychmiast, ale nadal się trzęsła. Chłopak widząc to przytulił ją. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. Wiedziała, że gdyby nastąpiła taka sytuacja przy Ronie, on na pewno by nie dał jej bluzy i by jej nie przytulił. Stwierdziła, że miło jest mieć takiego przyjaciela. Ciszę pomiędzy nimi przerwał Blaise.
-Hermiona – powiedział.
-Słucham – odpowiedziała mu i uśmiechnęła się.
-Ta dziewczyna to... - nie usłyszała imienia, ponieważ niewiadomo skąd wyszedł Ron i krzyknął tak głośno, że nie była w stanie usłyszeć odpowiedzi na tak nurtujące ją pytanie.
-Przepraszam, możesz powtórzyć – powiedziała, ale nagle poczuła jak Ron łapię ją za ramiona. Czemu musiał przyjść tu w takiej chwili?
-Szukałem cię, a ty jesteś tu z nim? Przecież on się przyjaźni z tym śmierciożercą. I dlaczego jesteś mokra? – krzyknął Rudy i zaczął prowadzić ją w stronę zamku. Hermiona nie wyrażała chęci na rozmowę z Ronem i wyszarpnęła się z jego uścisku.
-Ron, nie jestem twoją własnością! Nie możesz mi mówić z kim mam się przyjaźnić, a z kim nie. Zastanów się co robisz. Jestem mokra bo wpadłam do jeziora. Blaise mnie uratował. Cześć – po tych słowach zamurowało go. Natychmiast odwrócił się oburzony i zaczął iść w stronę zamku mrucząc coś do siebie. Granger wróciła do Blaise'a, jednak nie usiadła. - Przepraszam cię za niego. Robi się zimno. Chodźmy do zamku.
-Dobra. Ale jesteś zmarznięta. - powiedział i uśmiechnął się do niej czule.
-Nie dziw się skoro niedawno wpadłam do jeziora! - odpowiedziała zgryźliwie.
-A no tak. Zapomniałem – zaśmiał się, a Hermiona zawtórowała mu.
-Więc, co to za dziewczyna? - spytała po chwili. Zauważyła lekkie zakłopotanie na jego twarzy więc wydusiła z siebie zwykłe „Przepraszam”.
-Nie masz za co. - odpowiedział. Po kilku minutach doszli do Wielkiej Sali, w której było już pełno ludzi. Dopiero teraz zorientowali się, że przesiedzieli nad jeziorem cały dzień. Hermiona zdejmowała już bluzę, żeby mu ją oddać i usłyszała, że Blaise coś do niej mówi.
-Przepraszam, co mówiłeś? Nie usłyszałam.
-Weź ją sobie. Ładnie w niej wyglądasz – powtórzył i uśmiechnął się.
-Dobrze, dziękuje – na ostatnie słowa zarumieniła się. Ostatni raz usłyszała to od Kruma na ślubie Billa i Fleur.
-No to cześć – powiedział i przytulił ją. Oboje mieli wrażenie, że nagle cała Wielka Sala ucichła i spojrzała na nich.
-Cześć. Do poniedziałku – uśmiechnęła się ostatni raz i poszła do stołu Gryffindoru. Czekała już na nią Ginny.
-Co to było? Jesteś mokra – natychmiast spytała się Ruda ze swoim niepowtarzalnym wzrokiem.
-Co? Nie zauważyłam, no popatrz- spytała Hermiona z ciekawością i odpowiedziała jej ironicznie.
-To przed chwilą. I co to za bluza? - łatwo było usłyszeć wyrzut w głosie Ginny.
-Blaise'a. Dał mi ją. Przed chwilą jeśli nie zauważyłaś przytulił mnie – powiedziała i uśmiechnęła się wrednie.
-Widziałam. Wydaję mi się, że on coś kręci – odpowiedziała jej.
-Tobie zawsze się tak wydaje – odgryzła się przyjaciółce i spojrzała na stół Slytherinu. Blaise i Malfoy o czymś rozmawiali. Może o tym co się stało. Może Malfoy jest tak samo upierdliwy jak Ginny. - Przekonasz się do niego. Uwierz mi. Jest naprawdę w porządku.
-Ta jasne – mruknęła i od razu dostała ciastkiem w twarz. - Ty małpo!
-Musisz się trochę rozerwać! Niedługo to ty w naszej przyjaźni będziesz odgrywać nudziarę.

*

-Przytuliłeś szlamę? - gdy usiadł natychmiast usłyszał syknięcie swojego przyjaciela.
-Nie, Hermione – odpowiedział z uśmiechem.
-Dlaczego? - spytał się Draco z nadzieją, że dowie się czegoś pożytecznego od swojego przyjaciela, ale i w tej chwili się tego nie doczekał
-Bo ją lubię. I koniec. Zastanawiam się jak to możliwe, że wytrzymałem z tobą tyle lat – powiedział Zabini.
-Gdzie byłeś przez cały dzień? – Malfoy zignorował słowa przyjaciela i ciągnął temat dalej.
-Skoro już musisz wszystko wiedzieć to ci powiem. Spotkałem Hermione po śniadaniu; zaprosiłem ją na spacer; poszliśmy nad jezioro; usiedliśmy na brzegu; rozmawialiśmy; przytuliła mnie; wpadła do jeziora; wskoczyłem za nią;wypłynąłem z nią na brzeg;podziękowała mi; dałem jej bluzę; znowu rozmawialiśmy; przyszedł ten szczur Weasley i zaczął ją ciągnąć do zamku; wyszarpała się i podeszła do mnie; powiedziała żebyśmy już wracali bo robi się zimno;rozmawialiśmy ; pozwoliłem jej zatrzymać bluzę; powiedziałem, że ładnie wygląda; zarumieniła się; przytuliłem ją i podszedłem tu. A tobie jak minął dzień? - uśmiechnął się przebiegle i spojrzał na przyjaciela.
-Przytuliłeś Granger? - spytał z odrazą w głosie.
-Tak, jeśli masz z tym jakiś problem to mi to powiedz – powiedział.
-Nie, nie mam. Ale to przecież szla...
-Mugolaczka – poprawił go natychmiast Blaise. - Jestem głodny jak wilk. Daj mi spokój.

*

-Myślę Ginny, że nie musisz mnie odprowadzać pod same drzwi dormitorium – powiedziała Hermiona.
-Wiem, ale ja cię nie odprowadzam. Zostaję u ciebie – uśmiechneła się sprytnie i weszła do dormitorium Hermony.
-Czemu ja nic o tym nie wiem? - spytała brązowowłosa.
-Już wiesz – odpowiedziała jej i uśmiechnęła się – idę się pierwsza kąpać! Krzyknęła i za chwile w pokoju nie było po niej śladu. Hermiona postanowiła, że nie będzie na nią czekać i od razu pójdzie spać. Jednak sen nie był jej posłuszny i w ogóle nie chciał nadejść. Po około dwudziestu minutach przyszła Ginny.
-Ron mi powiedział, że się spotkaliście nad jeziorem – powiedziała Ruda i położyła się na łóżku.
-Taa – odpowiedziała jej bez entuzjazmu.
-Czemu byłaś mokra? Ron nie zdążył powiedzieć bo przyszłaś na kolacje, a ja nie chciałam cię po tym męczyć.
-Wpadłam do jeziora. Nie wiem jak. Po prostu się ześlizgnęłam. Nie czułam, żeby ktoś mnie popchnął. Blaise wskoczył i mnie uratował, właśnie wtedy mi dał bluzę – opowiedziała jej w skrócie.
-Uratował cię. On? - spytała Ginny niedowierzającym głosem.
-Tak, ON mnie uratował – mruknęła i uśmiechnęła się do niej.
-Chyba naprawdę jest w porządku – powiedziała Ruda.
-Nawet bardzo w porządku – odpowiedziała.
-Nie idziesz się kąpać? - spytała.
-Nie, wystarczy mi wody na dzisiaj – uśmiechnęła się i rzuciła w Ginny poduszką.

-Znowu zaczynasz? - powiedziała i wzięła poduszkę do ręki. Po bitwie na poduszki wymęczone położyły się spać.

~~~
Witam! Rozdział późno, bardzo późno. Spowodowane to było moją chorobą. Nie mogłam się ruszyć z łóżka. Jestem zadowolona z rozdziału, bo to pierwszy rozdział, który nie jest tak bardzo krótki. Wzięła mnie wena. Proszę o zostawienie komentarzy, to bardzo dla mnie ważne. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru i miłej niedzieli!
A.

Ps. Przepraszam za to, że w połowię tekstu zmienia się czcionka, ale nie wiem co się dzieje. :) Spróbuje to naprawić


6 komentarzy:

  1. Fajnie :)
    No właśnie, zmienia się czcionka i przez to nie mogłam wczoraj skomentować, bo byłam na komórce i nic nie było widać :C
    Jestem ciekawa w kim zakochał się Blaise.. ja osobiście jestem z Ginny, ale z nią nie ma takiego dobrego kontaktu ;'(
    Niech Ron już pojedzie.. denerwuje mnie ;c
    Harry i Luna.. hm... może być ciekawie. :)
    Ogólnie naprawdę bardzo fajnie. :)
    Czekam na nexta :*
    http://dramione-miaa.blogspot.com/
    ''Miaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa... zapomniałam. Dodaj Bohaterów i ogólnie Spis Treści lub coś takiego, będzie ułatwiało Nam- czytelnikom znajdowanie rozdziałów i wyobrażanie sobie postaci występujących u Ciebie :)
      ''Miaa

      Usuń
    2. Dziękuję za radę. Postaram się to zrobić jeszcze dzisiaj, ale nie obiecuje. Sprawdzian z j.polskiego ,sama rozumiesz. Powiem, że Blaise nie jest pewny swoich uczuć. Zagubił się. Hermiona chce być oddaną przyjaciółką co jej wychodzi. Ron nie zagości długo. Harry i Luna... nie wiem do końca co z nimi zrobić. Ale spróbujemy! Pozdrawiam. Dziękuję za komentarz
      Krukonka

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że Blaisowi nie chodzi o Hermionę :D jakoś mi oni nie pasują do siebie. Rozdział ciekawy, dobrze się czytało :) Pozdrawiam!


    http://slady-cieni-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie jest Hermiona. To mogę Ci obiecać. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!: )

      Usuń
  3. Proponuje wprowadzić podmiot. Masz tendencje do zapominania o nim. W ostatnim dialogu, mówisz "powiedziała, spytała" a nie mówisz "kto". Wprowadź podmiot, albo wyklucz w takim momencie narratora i zostaw sam dialog. Ta będzie się znacznie lepiej czytało, szczególnie, że one obie są dziewczynami i po końcówkach nie można by rozróżnić o kogo chodzi. :)
    A teraz ciut przyjemniejsza część komentarza...
    Czyżby Zabniemu chodziło o Ginny? - tak mnie jakoś naszła taka pierwsza myśl :)
    Harry i Luna? Hm... No nie powiem ciekawie. Tylko wydaje mi się, że w kanonie Mionka nie miała takich super kontaktów z Luną. No ale kto powiedział, ze musisz trzymać się kanonu?
    Rozdział długi i przyjenie isę czytało.
    Pozdrawiam Dorka <3

    OdpowiedzUsuń