piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział III

-Nie mogło być gorzej. - pomyślała Hermiona i weszła do już otwartej sali. Usiadła w ławce razem z Harrym i Deanem. Profesor Slughorn mówił o eliksirze upiększającym, który zainteresował większość dziewczyn, a w szczególności Pansy Parkinson - ślizgonkę o twarzy mopsa.
-Patrz na panią „Jestem najpiękniejszą i najfajniejszą dziewczyną o twarzy mopsa” - szepnął Harry, a Hermiona wybuchła śmiechem. Wszyscy spojrzeli na nią spode łba. Odwróciła się i spotkała wzrok Zabiniego. Natychmiast spuściła głowę i udawała, że czyta przepis na eliksir. Chłopak podszedł do niej i oparł się na ławce.
-Nieźle go spławiłaś, Granger, nie powiem, że nie – powiedział i uśmiechnął się cwaniacko. Hermiona nienawidziła takiego uśmiechu.
-Niby kogo? - spytała, a na jej twarzy pojawił się rumieniec. Wiedziała dokładnie o kim mówi Zabini. Czuła satysfakcję z tego, że postawiła się Draconowi. Zawsze myślał, że jest najlepszy i najważniejszy. Mylił się.
-Nie udawaj, że nie wiesz. To chyba oczywiste, że Malfoya - odpowiedział i spojrzał na nią. Tak samo jak Malfoy był pewny siebie, arogancki, sprytny, ale i przystojny.
-Nie myślałaś o tym. Ta fretka nie jest przystojna - powiedziała sobie w myślach - Nie spławiłam go. Nie rozmawiam z nachalnymi mężczyznami.
-Draco nachalny? Nie wierzę .
-To uwierz. Nie chcę wiedzieć co chciał mi powiedzieć. Nie było to chyba raczej nic miłego skoro nazwał mnie „szlamcią”. - powiedziała z ironią.
-Zdziwiłabyś się bardzo. - odpowiedział z uśmieszkiem.
-Co masz na myśli Zabini? - spytała z ciekawością. Zastanawiała się czy to będzie odpowiedź na jej pytanie. 
-Nie, nic. A tak w ogóle, jestem Blaise - wyciągnął do niej rękę.
-Tak, wiem. Hermiona. Skąd ci przyszło do głowy, żeby po siedmiu latach mi się przedstawiać? - Wiedziała, że zadaję dużo pytań, ale ciekawość wzięła górę.
-Sam nie wiem. Nigdy nie przedstawiałem ci się osobiście. - uśmiechnął się i odszedł. Brązowowłosa stwierdziła, że ślizgon jest naprawdę w porządku. Nie wydawał się taki jak reszta.

*

-Zabini podał ci rękę? On? Przecież to taka sama szumowina jak Malfoy. Jak mogłaś mu podać rękę? Nie pamiętasz jak nazywał cię szlamą i upokarzał? - Ginny chodziła po całym dormitorium i naskakiwała na nią po jej każdej odpowiedzi
-Po pierwsze to się uspokój. Blaise nigdy mnie nie upokarzał. Raz nazwał mnie szlamą, to fakt. Ale jest bardzo miły. - powiedziała Hermiona jak do małego dziecka.
-Raz cię nazwał szlamą, to i później będzie cię tak nazywał - Ruda krzyczała cały czas, ale na Hermionie nie robiło to wrażenia.
-Nie pamiętasz już jak Ron nazwał mnie szlamą? - spytała i spojrzała jej w oczy.
-Pamiętam, ale on się zmienił – odpowiedziała cicho.
-To dlaczego Blaise nie może się zmienić? - jej ton stał się bardziej dostojny i głośny.
-Zabini, a Ron to zupełnie inna sprawa. Przyjaźniłaś się z Ronem. Nadal przyjaźnisz. A Zabibi? To wredny ślizgon! - krzyknęła i miała już wychodzić, gdy Hermiona złapała ją za ramię.
-Czemu jesteś taka oschła? Nikomu nie ufasz. Wiem, że Blaise był śmierciożercą, ale daj mu szansę. Jeśli już o tym rozmawiamy. Co się dzieje między tobą a Deanem? - zapytała z troską Ginny, która usiadła na łóżku i rozpłakała się.
-Nie dogaduje się z nim. Cały czas twierdzi, że coś przed nim ukrywam. Nie mogę z nim normalnie porozmawiać. Kłócimy się cały czas. Oddalił się ode mnie. Mówi, że to ja go ignoruje. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć - oczy miała zalane łzami.
-Wszystko będzie dobrze. Cśś, nie płacz, skarbie. Wyjaśnij z nim to. Jest po prostu o ciebie zazdrosny. Zrozum go. Widzę, że chcesz z nim być i czujesz to, co czułaś do niego wcześniej. Proszę cię. Nie zepsuj tego – Ginny jedyne co mogła zrobić to skinąć głową na znak, że rozumie. Następnego dnia Hermiona siedziała na śniadaniu razem z Harrym. Zastanwiała się gdzie jest jej przyjaciółka. Zawsze przychodziła po nią do dormitorium i szły razem do Wielkiej Sali. Gdy po raz kolejny z rzędu drzwi się otworzyły zauważyłam Deana, który trzyma za rękę Ginny. Uśmiechnęła się na ten widok. Gdy do nich podeszli, Ruda usiadła obok Hermiony. Opowiedziała jej o rozmowie z Thomasem. Po skończonym temacie, zaczęły rozmawiać o ślizgonach.
-Nie jestem pewna czy można mu ufać - powiedziała Ginny, której teoria zawsze musiała być najważniejsza.
-Ja mu ufam. Ty też go polubisz. Uwierz mi - uśmiechnęła się, a po chwili ktoś zasłonił jej oczy swoimi dłońmi. Wyczuła znajomy zapach perfum.
-Witam – powiedział męski głos, który wydał się jej bardzo znany i nagle zobaczyła twarz swojego piegowatego przyjaciela.

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział II

-Hej, szlamciu! - krzyknął Malfoy. Hermiona wyrażała chęć odwrócenia się w stronę blondyna, ale zdecydowała się iść dalej. Nie zdążyła dojść do końca schodów, gdyż Draco złapał ją mocno za ramię i odwrócił ją w swoją stronę. - Mówiłem coś do ciebie – powiedział, a w jego głosie było słychać wyrzut.
-Oh, przepraszam. Nie usłyszałam – odpowiedziała mu, po czym ponownie się odwróciła. Malfoy natychmiast wybiegł przed nią i syknął – Nie ignoruj mnie.
-Zrobisz mi coś szanowny panie arystkrato? Nie sądzę - mruknęła i go popchnęła. Jednak jako, że był wyższy i z pewnością silniejszy, nie drgnął nawet o centymetr.
-Granger, posłuchaj mnie. - jego głos nie ukrywał zdenerwowania, a ręce mu drgały. Hermiona raz widziała go w takim stanie. W trzeciej klasie.
-Nie - powiedziała krótko i stanowczo, po czym szybko poszła do wierzy Gryffindoru. Zastanawiała się co chciał powiedzieć jej Malfoy. Ta myśl chodziła jej po głowię cały czas. Nie mogła się na niczym skupić. Bez odpowiedzi na to nurtujące pytanie, położyła się do łóżka i odpłynęła do krainy snu.

***
Następnego dnia Hermiona miała dość spontaniczną pobudkę. W pewnym momencie poczuła jak ktoś się na nią rzuca. Był to lekki ciężar, a gdy otworzyła oczy ujrzała długie, rude włosy. Już miała coś powiedzieć, gdy Ginny ją poprzedziła.
-Wstawaj i zobacz która godzina - powiedziała Ruda, jakby przed chwilą zauważyła bogina i podała Hermionie zegarek.
-Jesteś sadystką - powiedziała Granger, gdy zauważyła, że zegarek wskazuje czwartą trzydzieści.
-Ja? W życiu! - krzyknęła Ginny z udawanym oburzeniem - Jak możesz mnie tak osądzać? Nie spodziewałam się tego po tobie Hermiono!- kontynuowała.
-Dobrze, już dobrze. Tak właściwie po co mnie obudziłaś? - zapytała brązowowłosa.
-Nie mogłam zasnąć, więc postanowiłam, że do ciebie przyjdę. Masz przecież takie duże łóżko. Na pewno się zmieścimy. - Ruda uśmiechnęła się i położyła obok swojej przyjaciółki. Kiedy stwierdziły, że nie zasną zaczęły rozmwiać na wszelkie tematy. W końcu Hermiona opowiedziała Ginny całą historię z Malfoyem. Ta uśmiechnęła się, po czym zaczęła się zastanawiać.
-A może... może chciał ci powiedzieć, że mu się podobasz i że chcę spędzić z tobą resztę życia? - zagadnęła Granger, gdy ta zastanawiała się nad czymś bardzo mocno.
-Nie gadaj głupstw Weasley. Gdyby już chciał to powiedzieć, na pewno nie nazwałby mnie „szlamcią” - zaśmiała się i ponownie zaczęła się zastanawiać nad sensem rozmowy z Malfoyem. Po kilku godzinach ubrały się i zeszły do Wielkiej Sali na śniadanie. Czekali już na nie Dean oraz Harry.
-Tak wcześnie? Zawsze przychodzicie 20 minut później - powiedział Dean, który zajęty był jedzeniem owsianki. - Co robiłyście przez całą noc?
-A co miałyśmy niby robić, Dean? Spałyśmy - odpowiedziała Ginny z powagą.
-Nie wydaję mi się, skoro wasze śmiechy było słychać w całej wieży - wtrącił się Harry i uśmiechnął się pod nosem.
-Słychać było coś jeszcze? - zaniepokoiła się Hermiona, wiedząc, że wczorajsze rozmowy o Malfoyu Harry mógłby odebrać dość dziwnie, znając jego tok myślenia.
-Nie. A o czym rozmawiałyście? - spytał Thomas z ciekawością.
-Nie twój interes. - powiedziała Ginny. - Dobra, idę na zielarstwo. Spotkamy się na obiedzie. Cześć.
-Za chwile mamy eliksiry. Profesor Slughorn nie lubi spóźnień. - powiedziała Hermiona i w trójkę wyszli z Wielkiej Sali.
-Hermiona, możemy pogadać? - zapytał zdenerwowany Dean.
Jasne. O czym chcesz porozmawiać? - odpowiedziała brązowowłosa.
-O Ginny. Czy ona kogoś ma?
-Nie. Skąd ci to przyszło do głowy, Dean? - spytała Granger z oburzeniem.
-Sam nie wiem. Dziwnie się zachowuje. Odrzuca mnie. Nie wiem co się stało. Nie wiem czy mnie kocha. Czy ma kogoś...
-Nic mi nie mówiła, ale jakby powiedziała bym ci tego nie powtórzyła. Pogadaj z nią. Może spędzasz z nią za mało czasu. Nie martw się. Wszystko się ułoży. - uśmiechnęła się, po czym zaczęła iść w stronę lochów
-Dzięki - odwzajemnił jej uśmiech i przytulił ją.
-Nie masz za co. A teraz musimy przyśpieszyć. - powiedziała z uśmiechem i przyśpieszyła. W lochach jak zawsze było zimno i ponuro. Wszyscy czekali na Slughorna. Hermiona ustała obok Harry'ego, który rozmawiał z Nevillem. Obejrzała się i zobaczyła Ślizgonów w zwartej grupie. Po środku, jak zawsze był Malfoy razem z Zabinim.


-Nie mogło być gorzej. - pomyślała Hermiona i weszła do już otwartej sali.

~~~
Witam! Rozdział II zakończony, jednak nie jestem z niego zadowolona. Zmienił się wygląd mojego bloga, co na pewno zauważyłyście. Szablon został zaczerpnięty z : http://land-of-grafic.blogspot.com <-- Polecam :). Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru!
A.

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział I

Peron 9 i ¾ , jak co roku zapełniony był uczniami Hogwartu i rodzicami. Hermiona, Ginny, Dean i Harry wsiedli do pociągu, by wieczorem znaleźć się na stacji w Hogsmeade. Szybko zajęli jeden z przedziałów, żeby nikt nieproszony nie wszedł za nimi. Czekali aż pociąg w końcu ruszy. Równo o jedenastej pociąg wystartował. Po godzinie jazdy, wszyscy już byli zajęci rozmową.
-Szkoda, że Ron nie jedzie z nami do Hogwartu - Harry w końcu poruszył temat Rona.
-Tak, od kiedy wojna się zakończyła Ron nie jest sobą. Rozmawia tylko z George'em. Siedzi cały czas u siebie w pokoju - Ginny, mówiła o tym z łzami w oczach. Fred, był jej najbliższy z całej rodziny, a nagle go zabrakło.
-No cóż. Nic na to nie poradzimy. Żałuję, że go nie przekonaliśmy - odpowiedziała Hermiona. W końcu, byli parą. Podjęli taką decyzję i nie mogła już tego zmienić. Nie chciała jednak do niegowrócić. Ginny miała rację. Nie był sobą.
-Kupujecie coś skarbeńki? - zapytała uśmiechnięta kobieta, którą Hermiona poznała podczas pierwszego wyjazdu do Hogwartu.
-Ja poproszę - odpowiedział Harry. Po 2 minutach przyszedł cały naładowany w słodycze.
-Chyba nie zmienisz swoich przyzwyczajeń. Co roku kupujesz pełno słodyczy, a później nie masz co z nimi zrobić - powiedziała Hemiona, a pozostała trójka zaczęła się śmiać.

*

Pirszoroczni, do mnie. Pirszoroczni! - z daleka usłyszeli głos Hagrida, który nie zmienił się nic od ich pierwszego spotkania.
-Cześć Hagrid! - krzyknęli Harry, Ginny i Hermiona, podczas gdy Dean witał się z Seamusem i Nevillem.
-Cześć, dzieciaki. Jak po wakacjach? Zaraz. Gdzie macie Rona? - zapytał Hagrid, ze spojrzeniem, jakby coś ukrywali.
-Nie przyjechał – odpowiedziała Ginny - Sam wiesz. Fred. Ron nie znosi tego dobrze.
-Aha. Rozumiem.
-Nie zajmujemy ci więcej czasu. Musimy już iść - powiedział Harry i poszli.
-Hagrid jest bardziej szczęśliwy niż zwykle, zauważyliście? - powiedział Dean i natychmiast spojrzał na Harry'ego.
-Podobno cały czas ma kontakt z madame Maxime. Nie mówił mi tego, ale raz jak do niego szedłem w odwiedziny, usłyszałem jak z kimś rozmawia. Gdy wszedłem, natychmiast się podniósł. Myślę, że rozmawiał z nią przez kominek – odpowiedział mu Harry.
W Wielkiej Sali siedziała już połowa uczniów. W przejściu był tłok. Hermiona, razem z innymi zajęła miejsce przy stole Gryffindoru. Tiara Przydziału, odśpiewała swoją coroczną pieśń, po czym zaczęła przydzielać pierwszorocznych do domów. Gryffindor powiększył się o ponad 15 uczniów. Po przydzieleniu wszystkich uczniów, wstała obecna dyrektor Hogwartu - prof. Minerwa McGonagall.
-Witam wszystkich serdecznie na rozpoczęciu kolejnego roku nauki w Hogwarcie - rzekła McGonagall, a cała Wielka Sala zaczęła klaskać. Pod koniec uczty przypomniała wszystkim, że uczniom nie wolno chodzić w nocy po korytarzach, ani wchodzić do Zakazanego Lasu. Zbliżała się powoli do schodów, które prowadziły do Wieży Gryffindoru, gdy usłyszała za sobą głos irytującego blondyna z szarymi oczami.


-Hej, szlamciu! - krzyknął Malfoy

~~~

  Witam! Rozdział dosyć późno, ale mam nadzieję, że będzie przyjemny w czytaniu. Proszę o zostawienie komentarzy. Pozdrawiam
A. :)
x

piątek, 19 grudnia 2014

Prolog


    Kończyłam pakowanie wszystkich ubrań,  książek i innych rzeczy potrzebnych do Hogwartu do kufra. Cieszyłam się, że mimo wojny został on naprawiony i że mogłam kontynuować naukę. Tydzitemu razem z Deanem i Ginny poszłam po wszystkie potrzebne podręczniki na ulicę Pokątną. Ron, po śmierci Freda nie chciał jechać na ostatni rok do Hogwartu. Ginny, zdecydowała się jednak pojechać do szkoły, by ukończyć naukę razem ze mną i Deanem. Cieszyłam się, że znalazła sobie swoją drugą połówkę. A ja? Byłam sama. Wtedy nie  wiedziałam jednak, że moje życie obróci się o 180 stopni.

                                                          ~~~


   Witam !
 Jak widziecie, prolog napisany jest skromnie. Mam jednak nadzieję, że zachęcicie się do dalszego czytania. Chcę spróbować swoich sił w pisaniu opowiadania. Pozdrawiam
                                                                                                    

                                                                                                         A. :)

sobota, 13 grudnia 2014

Miniaturka cz. III

-Dzień dobry kochanie ! Bardzo się cieszę, że mogę cię poznać ! - mówiła podekscytowana Narcyza. - Nie jest ci za zimno ?! Jeszcze się przeziębisz ! Draconie czemu nie dałeś Hermionie swojej marynarki ? Nie tak cię wychowałam ! - upomniała go matka z karcącym spojrzeniem. 
-Proszę wejdźcie do jadalni ! Lucjusz już tam czeka – tego Hermiona najbardziej się obawiała. Spotkania z Malfoy'em Seniorem. Wbrew jej myślom rodzice Dracona zaakceptowali ich związek.
-Powiedz mi moja droga, czym zajmują się Twoi rodzice ? - zapytał Lucjusz.
-Moja mama jest dentystką. - Hermiona odpowiedziała ze smutkiem. Wiedziała, że za chwilę spyta się o jej ojca.
-Czym zajmuję się dentysta ? - Narcyza równie ciekawa, spytała ją.
-Leczy zęby. - odrzekła.
-Ciekawe. A ojciec ? -
-Nie żyje. Śmierciożercy go zabili.- powiedziała Hermiona, a z jej ust wydobył się szloch.
-Nie wiedziałem. Bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że nie obwiniasz... - nie dokończył, gdyż przerwała mu Hermiona.
-Nie, nie obwiniam pana. - dokończyła.
Mimo tych wszystkich pytań, Hermiona polubiła rodziców Malfoy'a. Po zjedzonej kolacji, Draco uklęknął przed Hermioną.
- Hermiono, czy zostaniesz moją żoną ? - zapytał z nadzieją.
- Tak, Draco. - odpowiedziała ze łzami w oczach. - Oczywiście, że zostanę twoją żoną !



Po 5 miesiącach w Malfoy Manor odbył się ślub Hermiony i Dracona. Gości najeżdżało coraz więcej. Hermiona zdecydowała się zaprosić także Rona, któremu wybaczyła jego „wybryk”. Stała przed lustrem i przyglądała się sobie w sukni ślubnej. Nagle do pokoju weszła Ginny.
-Ślicznie wyglądasz.
-Przestań, naprawdę wyglądam dobrze z 4 miesięcznym brzuchem ? - zaśmiała się
-Pomyśl o tym, że za nim urodziła się Alex wyglądałam gorzej od ciebie. - parsknęły śmiechem.
Nagle z dworu dobiegła melodia weselna.
-To już ! Ginny nie dam rady ! - panikowała.
-Spokojnie, ja też tak mówiłam, i co ? Wszystko pięknie się ułożyło ! - pocieszała ją.
- Pomińmy fakt, że prawie zemdlałaś. - obie zaczęły się śmiać.

Do ołtarza Hermionę prowadził Harry. Wszyscy zgromadzeni szeptali o tym, jak to pięknie wygląda panna młoda. W końcu doszła do ołtarza i stanęła przy Draconie. Staruszek nakazał wypowiedzenia przez Dracona swojej formułki.
-Ja, Draco Lucjusz Malfoy, biorę ciebie Hermiono Jean Granger za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że nie opuszczę cię aż do śmierci.
To samo nakazał Hermionie. Gdy oboje wymówili swoje formułki, syn Pansy i Theodora- Max przyszedł z obrączkami.
-Przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości – wymówili jednocześnie.
-Teraz możesz pocałować pannę młodą – powiedział staruszek prowadzący uroczystość. Z pierwszego rzędu słychać było płacz Narcyzy i Jean.


***
Cześć kochanie, jak było w pracy ? - spytała Hermiona stając na palcach, by pocałować swojego męża.
-Jak zawsze męcząco i nudno. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
-Chodź do jadalni, przygotowałam już kolację, ja zawołam Oriona.- powiedziała i poszła na górę. Po chwili razem z 6-letnim synkiem zeszła na dół.
-Tato, wiesz co ?-odezwała się „kopia Malfoy'a”
-No co ? - zapytał Draco.
-Dzisiaj przychodzą wujek Blaise i ciocia Ginny razem z Alex ! - krzyknął uradowany chłopiec. - Orionie, co powiedziałam Ci na górze ? - zapytała lekko zdenerwowana Hermiona.
-Że nie mam mówić o tym tacie... - odpowiedział Orion z głową w dole
-Przepraszam.- dokończył.
-Nic się nie stało synku, ale teraz jedz, bo za chwile ci wystygnie. - uśmiechnęła się, a następnie zwróciła się do męża.
Kochanie, wiesz co jest dzisiaj za dzień ? - spytała.
-Hm... Ginny ma urodziny. - powiedział, to co mu pierwsze przyszło do głowy.
-Nie. Zgaduj dalej. - odpowiedziała.
-Moi rodzice przychodzą na obiad. - zgadywał, ale wiedział, że i tak nie trafi w sedno.
-Nie. - Hermiona ze zrezygnowaniem usiadła na kanapie.
-Nie wiem. Powiedz. - powiedziawszy usiadł obok niej.Dokładnie 8 lat temu, zaprosiłeś mnie na pierwszą randkę. - uśmiechnęła się lekko.
-Naprawdę ? Minęło już od tego momentu tyle czasu. Pamiętam, jak... - odpowiedział.
-Dobra, dobra. Później sobie wszystko powspominamy, a teraz chodź mi pomóc nakryć stół. Za chwile przyjadą szanowne państwo Zabini. - przerwała mu i  zaśmiała się.
Już idę. - mruknął pod nosem Draco.


                                                                    ~~~

Witam :D ! Ostatnia część miniaturki. Rozdział nie jest sprawdzany, więc może się ukazać trochę błędów ( będą one pewnie interpunkcyjne ;) ). Proszę o szczere komentarze. 
 Dostałam ostatnio wiadomość, w której zapytano się mnie, kiedy dodam prolog. A więc. Prolog jest napisany, ale nie mam jeszcze do końca pomysłu na opowiadanie. Myślę, że mimo to nie zniechęcicie się do czytania. Pozdrawiam :) !
A.



środa, 3 grudnia 2014

Miniaturka cz.II

(...)W rozmyślaniach przerwała jej, jak zwykle szczęśliwa Ginny.
- Hermiona, masz gościa.
Brązowowłosą zaskoczyła ta wypowiedź. Kto normalny przychodzi do kogoś w odwiedziny o 23.00? Chociaż... Mogła się tego spodziewać. Draco - chłopak który pocieszał ją już jakieś dwa miesiące.
- Hej skarbie - powiedział wchodząc do środka.
- Mówiłam Ci, że masz tak do mnie nie mówić - powiedziała udając złość, jednak radosne iskierki w jej oczach zdradziły jej rozbawienie.
- Tak, wiem, przepraszam - odparł i usiadł obok niej - Moi rodzice zapraszają Cię na obiad - mruknął do jej ucha, tak, by Ginny nic nie usłyszała.
- Jak to na obiad? - zdziwiła się. Lucjusz i Narcyza Malfoy'owie chcą gościć szlamę w swoim domu?
- Normalnie. Mamy być tam jutro o szesnastej. A teraz ubieraj się. Ginny chce spędzić ten dzień razem z Blaise'm w magicznej części Londynu, a ty nie zostaniesz przecież sama - dodał.
- Biedny Blaise... Jedyne co musi teraz robić, to chodzić po sklepach z ubrankami dla dzieci. W końcu muszą wybrać coś dla Alex. Nie mogę uwierzyć w ich szczęście, w końcu tak się nienawidzili - mruknęła.
- A ja nie wyobrażam sobie Diabła w roli "odpowiedzialnego" ojca... To samo w sobie brzmi dziwnie - dodał na co oboje parsknęli śmiechem.
- Dobra, dosyć tego. Dzisiaj jest sylwester, a ja chcę się zabawić!
- Na prawdę? Zupełnie zapomniałam... Ten tydzień był okropny.
Faktycznie był. Widziała się chyba milion razy z Ronem, który wyjaśniał dlaczego ją tak nazwał dwa miesiące temu. Ale teraz nie chciała o tym myśleć.
- Masz pół godziny czasu na przygotowanie się.
Hermiona natychmiast poszła do łazienki (...).
Wyszło po równo dwudziestu dziewięciu minutach. Draco gdy ją zobaczył, wręcz oniemiał z wrażenia. Zielona sukienka na ramiączkach, sięgająca do połowy ud. Do tego czarna kopertówka, pięknie upięte włosy oraz delikatny makijaż. Całość pięknie się prezentowała.
- Cudownie wyglądasz - zdołał wypowiedzieć tylko te dwa słowa.
- Dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem.
- Teraz uważaj, bo będziemy się teleportować - szepnął do jej ucha i chwycił jej rękę. Natychmiastowo znaleźli się w holu jakiejś restauracji. Hermiona nigdy jej nie widziała. Nie zdążyła się za bardzo rozejrzeć, bo w tym momencie odezwał się Draco.
- Dobry wieczór. Miałem rezerwację na nazwisko Malfoy.
- Oczywiście, proszę za mną.
Kobieta zaprowadziła ich za dach budynku. Dopiero stąd Hermiona zauważyła wieżę Eiffla.
- Draco... Tu jest pięknie - szepnęła.
- To specjalnie dla Ciebie.
- Ale... - nie zdążyła dokończyć, gdyż chłopak uraczył ją namiętnym pocałunkiem. Czuła się jak w niebie. Nagle oboje oderwali się od siebie.
- Nie powinniśmy - szepnęła
- Rozumiem, to nie twoja wina - dziewczyna dostrzegła w jego oczach smutek.
Usiedli przy stoliku. Kolacji minęła fantastycznie, aczkolwiek nie wracali do tamtego pamiętnego incydentu. Wyszli z restauracji i zaczęli chodzić po mieście. W końcu, zmęczeni, usiedli na mostku przy strumyku.
- Nigdy nie byłam taka szczęśliwa...
- Hermiona - szepnął Draco przybliżając się do niej. Hermionie zrobiło się gorąco.
- Tak? - spytała. Nie musiała pytać drugi raz, gdyż chłopak pochylił się nad nią, by znowu ją pocałować. Tym razem nie uciekła. Całował ją tak, jakby mieli się widzieć po raz ostatni.
- Dziękuję... Za wszystko.
- Nie musisz. To ja powinnam Ci podziękować - szepnęła (...).
Następnego dnia obudziła się w swojej sypialni. Obróciła się i zobaczyła go. Pamiętała... I nie żałowała. Wiedziała, że to ten jedyny. Od wczoraj oficjalnie zostali parą. Miała nadzieję, że Draco nie zmiesza się, gdy się obudzi. Nic takiego jednak się nie stało. Zjedli razem śniadanie i zaczęli przygotowywać się do obiadu w Malfoy Manor. Równo o 16.00 stali przed drzwiami wejściowymi. Malfoy je otworzył, a w nich, nie wiadomo skąd, pojawiła się Narcyza Malfoy.

Witam ! Druga część miniaturki za nami. Proszę o szczere komentarze. Dziękuje Joannie Olucha za pomoc :). Pozdrawiam

                                                       A.

niedziela, 30 listopada 2014

               Hej :D !

   Poznajecie mnie już pewnie z moich 2 publikacji na Dramione- Dwa Światy.
Dopiero zaczynam swoją przygodę z Dramione, ale mam nadzieję, że przyjmiecie
mnie do swojej "rodziny" blogerów. Pozdrawiam :) !

 ps. kolejna część pierwszej miniaturki powinna pojawić się w środę, bądź w czwartek,
muszę jeszcze poprawić kilka rzeczy.
A.