Hermiona obudziła się w
niedzielny poranek po spadnięciu z łóżka. Zauważyła, że Ginny jeszcze spała i
zajmowała jego trzy czwarte, więc postanowiła, że nie będzie jej budzić. Wstała
i ubrała się w luźny biały top i jeansy. Wyszła ze swojego dormitorium i ruszyła
w stronę Wielkiej Sali. Dopiero teraz zorientowała się, że jest już pół do
jedenastej. Przy stole Gryfonów siedział Ron razem z Harrym. Weasley spojrzał
się na nią spode łba, a Harry uśmiechnął się do niej. Usiadła na drugim końcu
stołu przy Deanie i Seamusie. Przypomniała sobie nagle o prośbie Harry'ego.
Pospiesznie zaczęła szukać Luny, ale nigdzie jej nie było. Postanowiła, że
poszuka jej jutro, gdy dziewczyna będzie szła na lekcje. Zastanawiała się co ma
jej dokładnie powiedzieć. Po zjedzonym śniadaniu poszła do dormitorium, by
obudzić Wiewiórkę. Ginny była już jednak ubrana i gotowa do wyjścia do
Hogsmeade. Dzień był pochmurny, więc Hermiona ubrała bluzę Blaise'a, która
pasowała do jej ubioru. Ginny była ubrana w różową sukienkę i biały sweterek. W
pokoju wspólnym czekał na nię Dean. W trójkę wyszli z Hogwartu i skierowali się
w stronę Trzech Mioteł. W pubie zauważyli Malfoya i Parkinson. Szybko poszli na
jego koniec i usiedli. Gdy Dean poszedł zamówić trzy piwa kremowe, dziewczyny
były już pochłonięte rozmową.
-Cieszę się, że się już
nie kłócicie – powiedziała Hermiona i uśmiechnęła się do swojej przyjaciółki.
-Kłócimy się, ale nie
tak często jak ostatnio. Minęła mu też zazdrość o Harry’ego. Nie wiem, skąd mu
przyszło do głowy, że spotykam się z nim wieczorem na błoniach – zaśmiała się
Ginny i zdjęła sweterek.
-Nie martw się. Wszyscy
chłopacy są zazdrośni o Harry’ego. Ron też był o niego zazdrosny. Chyba sądzą,
że skoro jest Wybrańcem to wszystkie dziewczyny na niego lecą – zawtórowała jej
w śmiechu i natychmiast zmieniły temat, gdyż Dean wracał z powrotem do stołu.
-Słyszałem, że się
pokłóciłaś z Ronem. Nie martw się, to idiota – powiedział Thomas do Hermiony i
usiadł obok Ginny.
-Wiem, że to idiota –
odpowiedziała mu i uśmiechnęła się do niego.
-W zasadzie, o co się
pokłóciliście? Ron wrócił czerwony jak pomidor – spytał Dean i spojrzał na nią
przenikliwym wzrokiem.
-O Blaise’a. Jest w
Slytherinie. Zauważył jak mnie przytula nad jeziorem, powiedzmy, że wpadł w
jedną ze swoich furii. Złapał mnie za ramię i powiedział, że mam iść z nim, ale
mu się wyrwałam – powiedziała Hermiona i wzięła jeden łyk piwa kremowego.
-Zadajesz się z
chłopakiem ze Slytherinu?! Nie dziwię się, że Ron się wkurzył. Ginny, ty też
się z nim zadajesz? – zapytał ciekawy chłopak i spojrzał w kierunku swojej
dziewczyny.
-Nie, nie zadaję. A
nawet jakbym się zadawała, to bym ci nie powiedziała. Myślałam, że sobie
wyjaśniliśmy to i owo – odpowiedziała mu Ginny i spojrzała na niego wzrokiem,
który mógłby zabijać.
-Tak wiem, ale ja się po
prostu o ciebie martwię. Nie chce, żebyś wplątała się w jakieś kłopoty –
speszył się Dean i opuścił głowę. Hermiona wiedziała co chciał powiedzieć.
„Ginny, nie zadawaj się z Hermioną. Nie możesz. Ona się zadaję z Zabinim, a to
najlepszy kumpel Malfoya”. Dokładnie to. Czuła się w tej chwili jakby siedziała
tu teraz z Ronem. Wiecznie uprzedzenia i nienawiść do innych. Jaki był sens tej
nienawiści? Dlaczego zawsze chciał udowodnić tej wrednej fretce, że nie jest od
niego gorszy? Dlaczego chciał mu się przypodobać? „Myślał pewnie, że jak nazwie
mnie szlamą to Malfoy będzie go szanował” pomyślała Hermiona.
-Sugerujesz, że oni są
dla mnie zagrożeniem? Że Hermiona jest dla mnie zagrożeniem?! – krzyknęła
Ginny, a połowa ludzi w pubie spojrzała się na nią – Zastanów się lepiej nad
tym co mówisz i o kim mówisz. Hermiona to moja przyjaciółka i nawet gdyby
chciała mnie wciągnąć w jakieś kłopoty przemyślałabym to. A nie wierzę, że
Hermiona jest do tego zdolna.
W tym momencie jedyne co
usłyszała brązowowłosa to trzaśnięcie drzwiami. Zauważyła, że Dean wstał i
chciał za nią pobiec.
-Ja pójde za nią.
Przejdzie jej, nie martw się – powiedziała i natychmiast wybiegła z Trzech
Mioteł szukać swojej przyjaciółki. Szukała jej dobre dziesięć minut. W końcu
zauważyła ją przy jednym z drzew. Podbiegła szybko i kucnęła obok niej.
Widziała, że płacze.
-Widzisz jak to z nim
jest?! Musi wszystko wiedzieć! Z kim wychodzę, gdzie wychodzę, o której będę!
Nawet nie wiesz jak ja się czuję! Wiecznie pod nadzorem! – krzyczała przez łzy
Ruda. Coraz więcej łez napływało do jej brązowych oczu.
-Wiem doskonale jak się
czujesz, ale nie możesz wyładowywać całej złości na Deanie. On się o ciebie
martwi. No już, nie płacz kochanie – pocieszała ją i przytuliła się do niej.
-To jest obsesja,
Hermiona! Nie martwienie się. Mam tego dość! Muszę z tym skończyć! –
powiedziała Ruda i natychmiast wstała.
-Poczekaj z tym trochę
Ginny. Wiem, że Dean jest trochę przewrażliwiony, ale nie rób nic pod wpływem
impulsu. Kto wie, czy nie będziesz tego żałować.
-Czy ty zawsze musisz
mieć rację? – spytała się jej Weasley,a ona odpowiedziała na to tylko uśmiechem
– chodźmy już do szkoły zaczyna się robić zimno. Ron dziś wyjeżdża – po
ostatnich słowach Hermiona poczuła jak jej dusza śpiewa i jednocześnie tańćzy z
radości. Nie mogła już znieść widoku starszego brata swojej przyjaciółki. Nie
dała po sobie tego jednak poznać i ruszyła za Wiewiórką do Hogwartu. Nie
słuchała jej, tylko rozmyślała o tym jak będzie wyglądać jej pożegnanie z
Ronem. Gdy doszły do Wielkiej Sali, był on już spakowany i gotowy do drogi.
Widać było, że na kogoś czeka.
-O, przyszłyście.
Myślałem, że nie zdąrzycie – uśmiechnął się do nich i podszedł. – Trzymaj się
siostra i nie wykończ Deana. Chce go jeszcze kiedyś zobaczyć – przytulił ją, a
następnie podszedł do Hermiony.
-Wiem, że się nie
układało między nami za dobrze. Z tego powodu chciałem cię przeprosić. Nie
jesteśmy razem, ale ja się tlyko o ciebie troszczę – powiedział i uśmiechnął
się.
-Doceniam to, Ron. Sądze
jednak, że nie potrzebuje takiej opieki – mruknęła. Pozwoliła mu się przytulić
i za nim wyjechał poprosiła go jeszcze na słówko.
-O Ginny też się
zatroszczę. Nie musiałeś mówić Deanowi, żeby się nią opiekował. Poradzę sobie z
nią sama, nie martw się – szepnęła i zauważyła jak się cały czerwieni. –Wiem,
że nie powinienem, ale to moja siostra. Skoro ja nie mogę jej bronić to ktoś
inny musi – odpowiedział cicho.
-Przed czym on ma ją
bronić? Wiesz, że prawie rozwaliłeś ich związek? – spytała. Nie wiedziała, że
człowiek może z emocji być taki czerwony. Widać było, że Ron czuje się
zażenowany tą sytuacją.
-Tak wiem. Opiekuj się
nią, ok? I sama o siebie dbaj – uśmiechnął się ostatni raz i pobiegł w stronę
swojej mamy, która żegnała się z Harrym i Ginny. Podeszła do nich, nie uniknęła
pani Weasley, która porwała ją w swoje ramiona i przypomniała, że ma się zdrowo
odżywiać. Gdy odjechali, Harry poszedł w stronę Hogsmeade, a obie dziewczyny
poszły do Wielkiej Sali. Hermiona spostrzegła Blaise’a, który zmierzał w ich
stronę. Widząc, że Ginny próbuje uciec złapała ją za rękę.
-Cześć Mionka! –
krzyknął i przytulił Hermionę. Spojrzał na jej przyjaciółkę i natychmiast podał
jej rękę. – Jestem Blaise! Ty to pewnie Ginny Weasley – uśmiechnął się do niej
cwaniacko i potrząsnął jej ręką.
-Tak, miło mi –
odwzajemniła uśmiech i w tym samym momencie wszedł Dean. Hermiona szybko do
niego podbiegła i szepnęła mu coś do ucha. Thomas natychmiast się wyprostował i
podszedł do Zabiniego.
-Dean – przedstawił się,
a jego ton mówił sam za siebie. Nie był chętny do poznania się z jakimkolwiek
Ślizgonem.
-Blaise – równie sucho
przedstawił mu się – masz szczęście. Twoja dziewczyna jest naprawdę śliczna.
Hermiona zauważyła jak Ginny rumieni się.
- Tak wiem –
odpowiedział mu Gryfon i od razu odszedł.
-Coś humorzasty ten twój
chłopak, Ginny – powiedział i poprawił swój mundurek.
-Zazwyczaj się tak nie
zachowuje – uśmiechnęła się i ścisnęła rękę Hermionie, na znak, że mają już
iść. Brązowowłosa spojrzała na przyjaciółkę i zwróciła się do Zabiniego.
-Będziemy wracać do
siebie. Do jutra – powiedziała i razem z Rudą poszły w stronę drzwi.
-Miło było cię poznać –
krzyknął za nimi Blaise i pomachał do Ginny. Odmachały mu i ruszyły w stronę
wieży Gryffindoru.
-Chyba wpadłaś mu w oko
– szepnęła do Wiewiórki i uśmiechnęła się chytrze.
-Przestań. Wiesz
przecież, że jestem z Deanem – odpowiedziała jej z oburzeniem – a propo Deana.
Chyba był lekko zazdrosny o Blaise’a.
-Też tak myślę – weszły
do pokoju wspólnego, w którym były co najmniej trzy osoby. Przeszły przez niego
i otworzyły drzwi do dormitorium Hermiony.
-A teraz porozmawiamy o
chłopakach! – krzyknęła Ginny i rzuciła się na łóżko.
-Musimy? – spytała
zrezygnowana Hermiona – zawsze rozmawiamy o chłopakach. Nie możemy porozmawiać
o czymś innym? Na przykład o planach na przyszłość?
-Niech ci będzie. No
dobra, to z kim wiążesz swoją przyszłość? – zapytała Ruda z zaciekawieniem.
Granger wiedziała, że nie ma już odwrotu. Gdy Ginny coś wymyśliła, nie było
odwrotu.
-Nie mam pojęcia. Myślę,
że z pięcioma kotami – uśmiechnęła się, ale wiedziała, że jej przyjaciółka
wyskoczy za chwilę z jakimś dziwacznym pomysłem.
-Może chcesz spędzić
resztę swojego życia z Malfoyem? Wyobraź to sobie. Wasze tlenione dzieci
biegające po ogrodze – fantazjowała Ginny i po kilku sekundach wybuchła
śmiechem.
-Och, nie bądź śmieszna!
Z tym kimś? W życiu! – oburzyła się Hermiona. Przez chwilę wyobraziła sobie ich
wspólne dzieci. Szybko odgoniła od siebie tę myśl. Przez następne kilka godzin
Ginny podała kilkaset potencjalnych mężów Miony. Żaden jednak nie był jej
księciem z bajki. Położyły się spać, a następnego dnia obudził je piękny
jesienny poranek.
A.
Pierwsza! No więc przeczytałam miniaturkę, i 5 rozdziałów. Jestem bardzo zadowolona - piszesz bardzo dobrze. Rozdziały mogłyby być trochę dłuższe, ale z czasem na pewno takie będą ;). Ogólnie zauważyłam kilka błędów, ale kim ja jestem, żeby ci je wytykać. Radzę ci znaleźć dobrą betę. Twój styl pisania jest prosty, niewymuszony. Radziłabym ci też jednak tworzyć więcej opisów. Zauważyłam, że u ciebie jest bardzo dużo dialogów, a mało opisów. Zdecydowanie przyjemniej by się czytało ;). Nie przejmuj się tym, że masz na razie mało komentarzy. U mnie jest to samo, ale przecież trzeba nauczyć się cieszyć tym co się ma, prawda? Z czasem na pewno więcej osób zmobilizuje się i zostawi motywujące komentarze. Najważniejsze, żeby się NIGDY nie poddawać. Komentarze to nie wszystko, wyświetlenia również. Liczy się to, czy piszesz z pasją. Jeśli nie piszesz również dla siebie, to niestety wena szybko minie i zostanie pustka i brak pomysłów. Dlatego każdy komentarz powinien karmić twoją wenę, i cierpliwości :) Osobiście jestem zaintrygowana opowiadaniem, choć przyznam, że początek jest dość znany. W wielu Dramione zaczyna się on tak samo, dlatego nie winię cię. Mam nadzieję, że masz już jakiś ciekawy pomysł. Także czekam niecierpliwie na następny rozdział. Oby mój komentarz się zmotywował! Co do miniaturki - podobała mi się bardzo. Prosta, delikatna. Opisów jest dużo ( ale się czepiam xd ), dialogi są świetne. Życzę ci mnóstwo weny i wspaniałych, oryginalnych pomysłów na opowiadania :*
OdpowiedzUsuń~Kalipso
Dziękuje za bardzo długi komentarz. Masz rację, muszę poszukać bety. Masz może jakąś dobrą? Jeśli tak, to czy mogłabyś mi podać? Z góry dziękuje. Mam nadzieję, że będę pisać dłuższe rozdziały. Pozdrawiam i życzę ci weny i wielu czytelników :D
UsuńKrukonka
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuń*O*
OdpowiedzUsuńNajlepszy rozdział jak dotąd. :*
Wszystko naprawdę ładnie i zgrabnie napisałaś, więc ogromny plus. :D
I Ron wyjechał. .. jej. ... :D
Blaise i Ginny...? Jestem za... ! :*
I ten tekst Ginny. 'wasze tlenione dzieci' ja sobie wyobrażam.: D
Piękne po Mionie, sprytnie po Draconie.: *
Czekam na nexta.: *
dramiome-miaa.blogspot.com
''Miaa
Nie polubiłam Rona we własnym opowiadaniu (:D), więc go usunęłam :D. Zastanawiam się nad zerwaniem Deana i Ginny. O ile będzie ;). Wszystko okaże się w środku opowiadania. Niczego nie obiecuje! Dziękuję za miłe słowa i komentarz :) Pozdrawiam.
UsuńKrukonka
Fajny rozdział ;) Jedyne moje zastrzeżenie, to powinnaś przed dodaniem wyjustować tekst, żeby w połowie zdania nie przeskakiwał do kolejnej linijki, po prostu źle się to czyta. Życzę weny i nie załamuj się komentarzami :) u mnie jest podobnie dużo wyświetleń, mniej komentarzy wciąż mam nadzieję, że to się zmieni :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńhttp://slady-cieni-dramione.blogspot.com/
Dziękuję za radę. Nie wiedziałam dlaczego tak się stało i zastanawiałam się jak to zmienić. Już pewnie wiesz, że jesteś nominowana przeze mnie do LBA :) Pytania znajdziesz w następnym poście :). Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!
UsuńPs. Czekam na rozdział!
Eee taki edit do poprzedniego komentarza: Tak sb teraz uświadomiłam, że to Dramione i to się nie trzyma konanu :3
UsuńTeraz trochę się poczepiam - "spadnięciu", może lepiej "upadku"? Taka sugestia, bo "spadnięciu" dziwnie brzmi :)
Strasznie cieszę się, że Ron wyjeżdża, jakoś go nie lubię. Nie lubię go jeszcze bardziej od Zabniego, a to - no na słowo uwież, że to już coś :)
Wyobrażam już sb te "tlenione dzieci" och, to musi być big love. :)
Hermiona Jane Malfoy - w zasadzie każde dramione się tak kończy - w każdym razie każde jakie czytałam - więc nie byłoby to wielkie zdziwienie, a mimo wszystko na ten tekst Ginny, aż się śmiać chce :3
No nic, weny zyczę i gratuluje nominacji, bo widziałam następny post, no a nie będę ci dodawac kolejnego komenarza :)
No to jeszcze raz wen i pozdrawiam
Dora <3
http://walka-zlamanych-serc.blogspot.com/
Pozwól, że przy tym rozdziale odpowiem na twoje wszystkie komentarze. Zacznę od początku.
UsuńRoz. I - Tak, to Hermiona usłyszała głos Dracona ;)
Roz. II - Powiem Wam o tym na końcu opowiadania :D
roz. III - U mnie Zabini jest miłym i oddanym przyjacielem. Oczywiście miły dla swoich przyjaciół ;)
Roz. IV - Będę starać się wprowadzać podmiot. Jeśli oczywiście z moim zagapieniem nie zapomnę ;) Tego Ci nie zdradzę hihihi.
Roz. V - Miałam inny pomysł na zakończenie. Może zrobię takie jak chce. Nie wiem. Moja znajoma, która również piszę Dramione odradziła mi to robić, ale poważnie się zastanawiam nad moją opcją :)
Również pozdrawiam :)
Krukonka
Witam! :3
OdpowiedzUsuńGdzieś tam znalazłam tego bloga... Kolejne cudo Dramione <3 <3 <3
Pięknie!
Czekam na rozdział !!!! :)
/Cherry xDD
Rozdział niedługo. Może nawet dzisiaj ;) Pozdrawiam i dziękuję za miły komentarz.
UsuńKrukonka
Podoba mi sie :D Super piszesz :D ja już ci link na stronce podałam do mojego. Mam nadzieję że spodoba ci sie tak bardzo jak mi twój :D Idź dalej w tą historię bo zaczyna sie super zapowiadać. Czekam z niecierpliwością na dalszy rozdział :D i Weny życzę kochana :*
OdpowiedzUsuńDla jasności to ja #Miona ze stronki ;)
Ooo! Dziękuje za miłe słowa :) Twoje opowiadanie jest ciekawe, ale gubiłam się troszkę w dialogach. Do reszty nie mam nic do zarzucenia :) Rozdział pojawi się za jakieś 10 minut na blogu, bo właśnie go skończyłam :D. Pozdrawiam, dziękuje za komentarz i również życzę weny :*
UsuńKrukonka